web hosting reviews of bluehost company

SŁUPSK

ul. Dominikańska 5-9
tel. 59 842 40 81

GODZINY OTWARCIA:

Poniedziałek-Wtorek: nieczynne
Środa: 10:00-16:00
Czwartek-Niedziela: 10:00-16:00


Ciekawostki - nie tylko biblioteczne
(oprac. Robert Kupisiński)
.
Moda i uroda w Słupsku XIX wieku
(15.04.2021)
Czy mieszkańcy Małego, ale bądź co bądź Paryża ubierali się po parysku? Czy ich garderoba przyczyniała się do tego, że Słupsk zyskał takie miano?
Przeglądając ogłoszenia (reklamy) prasowe np. z lat 1860-70 można być wręcz pewnym, że Słupsk był "na bieżąco" w modowych trendach. Handlowcy prześcigali się w zachwalaniu "nouveautés", osobiście kupowanych na aktualny "saison" na branżowych targach i w centrach mody, a były to wszelakie stroje i kroje, tkaniny i dzianiny, wzory i kolory.
Louis Levin oferował bogaty wybór materiałów, m.in. Gros Cachemir, Gros de Lyon, Mozambique. Julius Hausen uniżenie ogłaszał, że sprzedaje nowości mody męskiej na sezon jesienno-zimowy, u Adolfa Konina nabyć można było obuwie z Wiednia, a przed hotelem Mundta - w drewnianej budzie - parasole na deszcz i słoneczny żar z berlińskiej fabryki J. Kocha.
Johanna Mortier sporządzała odzież damską według najnowszych "façons", a Rudolf F. Schulz zapewniał, że oczekiwania klientów z pewnością spełni nowy kierownik jego zakładu, który właśnie ukończył kurs w akademii mody w Dreźnie. G.W. Kleinfeldt sprzedawał francuskie "Patent-Corsetts". A kto chciał uszyć sobie coś we własnym zakresie, to u Hermanna Steina mógł kupić czasopismo-wzornik "Pariser Modelle", którego wydawcą był kreator mody damskiej F. Suhr.
Jeśli ktoś chciał wyglądać szczególnie trendy, to w sprzedaży były też farby do włosów dla pań, a dla panów smarowidła na porost brody, polecane już od 16 roku życia, bo przecież "ozdobą mężczyzny jest broda". Podstawą efektu mogła być chyba jednak kąpiel przy użyciu włoskiego mydła na bazie miodu, oferowanego przez aptekarza Gustava Abta, jedynego depozytariusza na słupskim rynku.
.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_mode1.jpg
.
Krewki Blücher
(14.04.2021)
Marszałek Blücher, którego pomnik stał na przedwojennym rynku, słynął z waleczności. Był nazywany "Marszałkiem Naprzód", a przez żołnierzy "Papą Blücherem". Według legendy herbowej praprzodek rodu Blücherów był dzielnym wendyjskim (słowiańskim) wojownikiem, który z księciem Henrykiem Lwem uczestniczył w wyprawie na wyspę Rodos i tam za swe męstwo otrzymał pasowanie na rycerza. Towarzyszył też suwerenowi, gdy ten pośpieszył z odsieczą swojemu zięciowi, księciu meklemburskiemu Borwinowi, atakowanemu przez pogańskich Wendów. Tam też popisał się odwagą, broniąc w pojedynkę kaplicy, którą chceli zniszyć pogańscy agresorzy. Gdy ci uciekli, przekazał - na tarczy zbryzganej pogańską krwią - swemu panu klucze do kaplicy. W nagrodę otrzymał przydomek Bleudiger (staroniem. blutig = krwawy), herb przedstawiający klucze i pewnie jakąś wieś albo kawałek ziemi, bowiem ród Blücherów - tu już fakty historyczne - związany był z Meklemburgią. A jego nazwisko rodu wywodziło się właśnie od "krwawego" przydomka.
Ilustracja ukazuje herb Blücherów przedstawiony na mapie Lubinusa z 1618 roku (w holu słupskiego zamku). Herby rodów pomorskich można też obejrzec na stronie http://epigrafika.slupsk.pl/herby-pomorskie
.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Blcher1.jpg
.
Bez pracy nie ma kołaczy...
(oprac. 12.04.2021)
Jak wyglądała struktura zatrudnienia w Słupsku w pierwszej połowie XX wieku?
W rolnictwie, leśnictwie i rybołówstwie pracowało w 1910 roku 4,4%, w 1925 roku - 2,5% mieszkańców,
w przemyśle i rzemiośle - odpowiednio - 51,4% i 39,1%,
w handlu i komunikacji - 18,4% i 26,7%,
w administracji, armii, służbie zdrowia i tzw. wolnych zawodach - 8,8% i 11,9%,
w sektrorze usługowym i chałupniczym - 2,7% i 4,8%.
Bez zawodu/brak danych - 14,3% i 15,0%.
Miasto miało zatem charakter przemysłowo-handlowy.
A kołacze - białe chlebki pieczone z rodzynkami, cukrem i cynamonem, były jednym z świątecznych wypieków znanych w okolicy. W 55 miejscowościach nazywano je "Kollatsch" [czyt. kolacz]. Przepis na ten specjał był utrzymywany w tajemnicy i przekazywany z matki na córkę. W Gardnie mówiono: "Na Boże Narodzenie kołacze piecze każdy, na Wielkanoc, kto może, a na Zielone Świątki tylko bogaty".
Mapa przedstawia lokalizację miejsc pracy w mieście. Jak wygladał kołacz, pokazuje ilustracja do tekstu "Chleba naszego powszedniego", z 12.02.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_rozmieszczenie_mapa.jpg
 
Boleras de la Moda, czyli co ciekawego przeczytamy w słupskiej gazecie w sobotę, 10 kwietnia ... 1858 roku?
(oprac. 9.04.2021)
"Stolper Wochenblatt" [Tygodnik Słupski] ukazywał się w poniedziałki, środy i soboty. 10 kwietnia 1858 roku, oprócz wiadomości z różnych stron, kolejnego odcinka powieści i tekstu o historii Słupska czytelnicy mogli przeczytać obwieszczenia, że taki a taki pastor wygłosi kazanie w takim a takim kościele, że za kilka dni przed budynkiem sądu będzie można nabyć meble (zapewne od komornika) i że miasto odda w dzierżawę 30 małych działek pod uprawę.
W części ogłoszeniowej niejaki von Prüschenek z żoną i córką żegnał się z przyjaciółmi, bo odjeżdżał już do Królewca, p. Hermann Zimmermann informował o zmianie adresu, p. Rosalie Stein, że bardzo tanio sprzedaje rękawice. M. Freundlich polecał się jako naprawiający parasole, introligator Schön szukał ułożonego i chętnego do nauki ucznia, a p. Riese chciała wynająć komuś mieszkanie w swojej kamienicy przy ul. Langestr./Mostnika 71, ale dopiero od października. Pan Höhne, muzyk z Greifswaldu, dziękował wszystkim, którzy uczestniczyli w pogrzebie jego matki...
Było też zaproszenie na potańcówkę (w poniedziałek?!) i na niedzielny występ grupy baletowej pod kierunkiem Carlo de Pasquali z Rzymu (w programie m.in. "Grand Polka Militaire" i "Boleras de la Moda"). Maestro Pasquali ogłaszał, że podczas swojego pobytu w Słupsku chce sprzedać dwa czteroletnie silne rosyjskie konie (oj, chyba bilety słabo schodziły).
Informowano też o cenach zbóż w Gdańsku, Szczecinie i wybranych produktów na słupskim rynku oraz u kogo w Słupsku odbędą się chrzciny, pogrzeb albo wesele. Było też zestawienie notowań na berlińskiej giełdzie...
Samo życie!
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Bolderas_de_La_Moda.jpg
.
O słupskiej policji słów kilka
(oprac. 8.4.2021)
W 1795 roku porządku w mieście nocą pilnowało trzech strażników. Każdy otrzymywał na wysposażenie blaszaną latarnię, parę butów, niebieski kaftan z białymi guzikami i podpinką oraz podobny płaszcz. Jeden z nich miał do dyspozycji róg z mosiężnym ustnikiem, pozostali drewniane grzechotki. Za ich pomocą informowali o aktualnym czasie i ostrzegali przed niebezpieczeństwami. Swój angaż podpisali powszechnie wtedy używaną parafką krzyżykową. Zdarzało się, że strażnikami zostawali inwalidzi, dawni huzarzy Blüchera. W dzień za porządek na ulicach odpowiadali zatrudnieni przez magistrat dozorcy.
Policję państwową "zainstalowano" w mieście w 1 poł. XIX w. Miała być utrzymywana ze środków z budżetu miasta, zatem rajcy bez entuzjazmu odnosili się do sprawy. Tłumaczyli się pustką w kasie miejskiej i zubożeniem miasta wskutek "polskiej okupacji" w 1807 roku. Ostatecznie jednak administracja pruska wymusiła utworzenie placówki policyjnej.
Pierwszą osobą, która trafiła do policyjnego aresztu w Słupsku była kobieta - Wilhelmine Hansmann.
Pod koniec XIX wieku administracja policji mieściła się w ratuszu, a posterunek - w kamienicy nr 15 przy starym rynku, później przeniesiono je do nowego ratusza. Miasto było podzielone na 6 rewirów pod opieką dzielnicowych. W latach 30. XX wieku w słupskiej policji pracowało 60 osób. Warto wiedzieć, że w mieśce obowiązywała godzina policyjna (zamknięcie lokali i imprez) od północy do godz. 6 rano, a od 4 kwietnia 1924 roku od godz. 1 do 6.
Ilustracje ukazują strażnika nocnego i elementy munduru policjanta z XIX w. oraz - ćwiczących i paradujących - słupskich policjantów z XX wieku.
.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_policja.jpg
.
Słupsk na starych ... kartach policyjnych statystyk
(oprac. 6.04.2021)
Słupsk na starych kartach pocztowych wyglądało sielankowo. Jako przykład weźmy Schraderplatz, obecny plac Powstańców Warszawskich. Panuje tu spokój, porządek, aż chce się usiąść na ławeczce w słońcu i rozkoszować się zielenią i wonią rosnących tam róż.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_schraderplatz.jpg
A jak prezentowało się miasto na kartach policyjnych statystyk?
W 1 połowie sierpnia 1924 roku prasa codzienna donosiła:
1.08.: Pewien czeladnik nie zapłacił rachunku w lokalu i wyjechał z miasta. Śledztwo trwa.
Na ul. Bütowerstr. ukradziono stojącą na rusztowaniu ręczną latarnię.
2.08.: Z pewnego podwórza dziesięciolatek ukradł kurę.
Mężczyzna ukradł ze składowiska 4 rolki papy. Został schwytany, a w jego kryjówce znaleziono dwie rolki papy i 43 deski.
3.08.: Na miejskim kąpielisku przy Fischerstr. skradziono dwie belki, które odnaleziono już porąbane.
Pewna kobieta ze wsi przywłaszczyła sobie w sklepie skórzaną torebkę i pończochy.
7.08.: Policja donosiła, że w okresie od 28.7. do 3.8. odebrano 58 zgłoszeń, z następujących przyczyn:
17 - jazda rowerem po bulwarach, 9 - wykroczenia przeciwko przepisom o poruszaniu się pojazdami, 6 - nietrzeźwość i wybryki, 4 - jazda nieoświetlonym rowerem, 4 - kradzieże w lasach i na polach, 3 - puszczanie psa samopas, 3 - wędkowanie na dziko, 3 - bezdomność, 2 - przekroczenie prędkości oraz w pojedynczych przypadkach nielegalne przekroczenie granicy, nieposprzątanie ulicy, kąpiel w niedozwolonym miejscu, pozostawienie wozu z meblami na ulicy, brak pozwolenia na budowę pieca do wędzenia, znęcanie się nad zwierzęciem, niewykonanie polecenia policjanta, fałszowanie żywności.
8.08.: Pewnej kobiecie ukradziono na cmentarzu pelerynę, którą powiesiła na nagrobku, gdy poszła po wodę do kwiatów.
11.08.: Na rynku (parę dni wcześniej) dziewczynie stojącej w tłoku przed stoiskiem ukradziono z kosza, który miała przewieszony na ręce, portfel z gotówką. Na polu przy drodze do Kobylnicy odnaleziono rzeczy, które należały do rodziny z Miastka, okradzionej podczas pobytu w Ustce. Robotnik dopuścił się czynu niemoralnego na uczennicy.
12.08.: Poszukiwania uprowadzonej w Getyndze przez Hansa Fabicha (28)  słupszczanki Lucie Korell (21) nie przyniosły rezultatu. Policja prosi o informacje.
13.08.: Włamanie do piwnicy. Sprawca ukradł 35 butelek z winem i likierem...
.
Ale wróćmy na Schraderplatz:
17 maja 1926 roku magistrat wydał ogłoszenie o ustanowieniu nagrody za pomoc w ustaleniu sprawcy wielokrotnych kradzieży rosnących tam krzewów różanych. Po kilku tygodniach okazało się, że były to dzieci w wieku szkolnym. A pewnej kwietniowej nocy, dwa lata wcześniej, miał tam miejsce próba napadu rabunkowego. Napadniętym był żołnierz, który bardzo poturbował napastnika...
.
Słupsk - kraina mlekiem płynąca...
(oprac. 1.04.2021)
... miód też był, chociaż z pewnością nie tak dużo. W okresie od 1.12.1923 do 13.1.1924 przeciętna dzienna sprzedaż mleka w mieście wynosiła 4738 litrów, a masła 177,5 kg. Przed Bożym Narodzeniem do sklepów dostarczano 7000 litrów, w normalne dni 4500. Sprzedawano całą gamę produktów, organizowano jednodniowe promocje na poszczególne z nich. W budkach sprzedawano również bułeczki z serem. W sprzedaży pomocna była oczywiście reklama: od prostych ogłoszeń po rymowane wierszyki, odwołujące się do aktualnych wydarzeń, opinii lekarzy, pobożnych życzeń o długowieczności i urodzie.
Przekonywano klientów np. o tym, że w Szczecinie i Kołobrzegu zmagano się z tyfusem, ponieważ nie spożywano tam tak sterylnego mleka jak w Słupsku, a w Bułgarii 3800 ludzi osiągnęło wiek ponad 100 lat dzięki codziennej porcji jogurtu (na ilustracji krzepki 80-latek z Bułgarii stoi obok swego niedołężnego rówieśnika z zachodniej Europy).
.
W reklamach tłuściutke masełko walczyło o względy klientów ze swoją chudszą, przyrodnią siostrą - margaryną (jedna z marek nosiła nawet nazwę Stolpena). W sprzedaży był też serek o nazwie "Sławieńska laleczka".
.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_mleczarnia.jpg
.
Pieskie i wesołe życie w Słupsku...
(oprac. 31.03.2021)
Już w 1870 roku w mieście obowiązywał podatek od posiadania psa.
Kto zwlekał ze zgłoszeniem psa lub zapłaceniem podatku podlegał grzywnie, a gdy ta była nieściągalna, trafiał do aresztu.
Psa należało wymeldować, gdy nastąpiła jego utrata. W przeciwnym razie trzeba było dalej uiszczać podatek.
Zwolnione z podatku były psy pracujące: pilnujące podwórza (na przedmieściach), ciągnące wózki np. mleczarzy, przeganiające i pilnujące bydło, napędzające maszyny. Jako psy podwórkowe traktowano takie, które były uwiązane na łańcuchu i przebywały w odpowiednim miejscu podwórza. Nie uwzględniano argumentu, że pies pilnuje również mieszkania. Aby otrzymać zwolnienie z podatku wymagane było odpowiednie zaświadczenie z policji, odnawiane co roku.
Opodatkowane psy musiały nosić plakietkę. Gdy złapano psa bez plakietki, jego właściciel musiał go wykupić, przedstawiając zaświadczenie o opłaceniu podatku. Jeśli w ciągu trzech dni pies nie został odebrany, trafiał niestety w ręce kata.
.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_wye.jpg
.
Podatki istniały również od imprez rozrywkowych. I tak m.in. organizatorzy potańcówek płacili (w 1895 roku): 20 marek w przypadku bali maskowych i przebierańców, 10 marek - gdy impreza kończyła się przed i 3 marki jeśli po północy. Koncerty orkiestrowe były opodatkowane kwotą 3 marek, połączone z fajerwerkami 6 marek, imprezy śpiewacze - kwotą 10 marek za dzień. Muzycy przygrywajacy gościom w lokalach płacili 3 lub 6 marek, w zależności od tego, czy pracowali do godz. 23 czy dłużej. Posiadacze karuzel ręcznych płacili 5 marek, z napędem konnym 10 marek za dzień. Zwolnione z podatku były imprezy zamknięte i charytatywne.
 
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_pieskie.jpg
.
Wielkanoc w Słupsku w latach 1926/27 - kilka migawek
(oprac. 30.03.2021)
27 marca 1926 roku w "Stolper Post" czytamy: "Wierna imitacja zająca pojawiła się obecnie na wielu wystawach, otoczona wszelakimi miłymi aranżacjami [...] wzbudzającymi zachwyt najmłodszych, którzy zamówili już u niego łakocie na świąteczne dni. Zając wielkanocny jest dobrodusznym zwierzęciem, na plecach nosi zazwyczaj kosz pełen jaj wielkanocnych, idealnie wykonanych z różnego materiału. Zając i jaja są od niepamiętnych czasów elementem zwyczajów wielkanocnych. Różnorodna estetyka podarków wielkanocnych jest nowszej daty, ponieważ przed 50 laty wszystko było prostsze. Wtedy dominowały malowane kurze jaja i precelki. Dziś zrobił się z tego cały przemysł".
Handel oczywiście liczył na zarobek. Dom towarowy Gustava Zeecka przekonywał, że Wielkanoc to czas na nowe buty! Ilustracja pokazuje reklamę oferowanego obuwia. Zeeck szczycił się wyłącznością na sprzedaż butów marki Edox ("z eleganckego świata"), Angulus ("dla wrażliwych stóp"), Adda-Adda ("dobre dla naszych maluchów"). Jeśli chodzi o wysokość cen, warto wiedzieć, że średnia pensja wynosiła ok. 150 marek.
Podczas gdy sztuczne jajka zdobiły wystawy, prawdziwe zbierano i przekazywano na cele pomocowe. W kwietniu 1926 roku odbyła się zbiórka, w której uczestniczyli mieszkańcy prawie 70 wsi z powiatu. Beneficjentami byli pensjonariusze szpitali, domów opieki, osoby chore i potrzebujące.
Dbano też również o sprawy duchowe, w Wielki Piątek w kościołach organizowano koncerty, nabożeństwa odbywały się według zmienionego harmonogramu, aby każdy mógł wziąć w nich udział. Niedługo po świętach w teatrze odbyło się przedstawienie pasyjne, wykonane przez grupę zaproszoną z Berlina. Misteria Męki Pańskiej były raczej nieznane miejscowej (w zdecydowanej większości) protestanckiej społeczności. Przedstawienie było udane, tylko publiczność niespecjalnie dopisała.
Drogę krzyżową przeżywali mniej pilni uczniowie, ponieważ w okresie Wielkanocy odbywała się klasyfikacja i otrzymywali świadectwa...

b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_19260326_Stolper_Post_Nr_72_Zeeck.jpg

.

"Bo najlepszy sposób na dziewczynę, zrobić sobie z włosów pelerynę"...
(oprac. 25.03.2021)
Przez najbliższe dni znowu nie odwiedzimy salonów fryzjerskich. Ale trzymamy kciuki za ich przetrwanie, ponieważ - jak mówią - dobremu fryzjerowi człowiek dochowuje wierności nie mniej niż swojej drugiej połówce.
W 1864 roku w mieście działało 2 fryzjerów. 3.11.1879 roku powstał w Słupsku cech "barbierzy, fryzjerów i wytwórców peruk". W 1938 fryzjerów było 80 (w tym 11 kobiet), działało 12 salonów damskich, 48 męskich i 10 damsko-męskich. Istniała też szkoła fryzjerska, a w ramach doskonalenia zawodowego organizowano kursy dla czeladników i mistrzów.
Fryzjerzy niemieccy przez dłuższy czas wnosili skargi do Ministerstwa Reichswehry, że żołnierze w koszarach strzygą włosy we własnym zakresie, co uszczupla dochody ich salonów. W maju 1926 roku ministerstwo wydało rozporządzenie, zalecające  ograniczenie tej "chałupniczej" działalności i zalecające, by pomieszczenia, w których odbywa się strzyżenie, wynajmować fryzjerom z cywila. W 1938 roku w słupskich koszarach działał Otto Spars.
15.03.1938 roku lokalna "Zeitung für Ostpommern" informowała o egzaminie zawodowym dla czeladników fryzjerstwa, który odbył się dzień wcześniej. Egzaminowani musieli m.in. wykonać manicure i różnego rodzaju fryzury, na sztucznym i żywym modelu. Ich prace dyplomowe polegały na wykonanu peruki, warkoczy, rysunków i kosztorysów. Egzamin zdało pozytywnie 7 osób (3 panie i 4 panów).
Ilustracje ukazują członków zarządu cechu w 1929 roku i komisję oceniającą prace dyplomowe w 1938 roku.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_fryzjerzy_net.jpg
.
Mały, ciasny Paryż
(oprac. 25.03.2021)
W 1926 roku Słupsk liczył ok. 42 tys. mieszkańców. W marcu tego roku magistrat opublikował w prasie odezwę, przestrzegającą przed przeprowadzką do Słupska:
"W ostatnim czasie mnożą się przypadki, że rodziny wiejskie przeprowadzają się do Słupska ufając, że znajdą tu lepsze warunki. Zazwyczaj wprowadzają się do jakiegoś tymczasowego lokalu i mają nadzieję, że wkrótce otrzymają mieszkanie. Jednak brak mieszkań w Słupsku jest tak wielki, że dziś jeszcze są rodziny, które od 1919 roku poszukują mieszkania ... Kto dziś zatem przeprowadza się do Słupska, przez wiele lat nie będzie miał szansy na mieszkanie. Poza tym sytuacja z zatrudnieniem w Słupsku jest tak zła, że nowi mieszkańcy z reguły przez dłuższy czas pozostają bez pracy".
Jak donosiła "Stolper Post" z 14.2.1927 roku w Słupsku było 1819 zarejstrowanych bezrobotnych, w tym 1615 otrzymujących zasiłek (w powiecie odpowiednio 967 i 642). Dnia 28.3. było ich 1506, zasiłek otrzymywało 1131 (w powiecie odpowiednio 870 i 649).
Magistrat ponowił odezwę rok później. W 1927 roku wybudowano w Słupsku 388 nowych mieszkań (1-pok. 9, 2-pok. 181, 3-pok. 154, 4-pok. 33, 5-pok. 4, 6-pok. 7.), w więkości postarali się o to prywatni inwestorzy (334).
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_budynek_na_grce.jpg
W 1929 roku w Słupsku mieszkania poszukiwało wciąż jeszcze ok. 2000 osób.
.
Do braku mieszkań nawiązywali też spece od reklamy słupskiej spółdzielni mleczarskiej. W reklamie jogurtu napisano: "Trudna sytuacja mieszkaniowa zmusza wielu do przebywania w zatęchłych pomieszczeniach. Skutkiem tego są choroby i słabowitość". Zwalczały je zdrowe substancje, zawarte w jogurcie "Dr. Axelrod" - codziennie świeżym, dostępnym w handlu.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_jogurt.jpg
.
Słupsk w połowie XIX wieku
(oprac. 24.03.2021)
Do najcenniejszych publikacji, dotyczących historii Słupska, należy niewielka (17x10x1 cm) książka Die Stadt Stolpe : Versuch einer geschichtlichen Darstellung ihrer Schicksale bis auf die neueste Zeit [Miasto Słupsk: próba przedstawienia jego historii aż do czasów najnowszych]. Napisał ją Johann Ernst Benno, jak głosi podtytuł "na rzecz poszkodowanych w pożarze dnia 18 maja 1831 roku nieszczęsnych mieszkańców miasta". Pożar wybuchł - z niewiadomych przyczyn - w domu stolarza Mayera i przerzucił się na inne budynki. Ale jak napisano w posłowiu: tam, gdzie pracuje stolarz i 9 czeladników, tam zbiera się też wiele suchych trocin. Być może jednemu z nich, który nocą jako ostatni wychodził do domu, spadła iskra z lampki. Coś takiego mogłoby się przydarzyć każdemu, zatem autor posłowia prosi, by nie piętnować biednego pogorzelca. Wzywa innych poszkodowanych, by nie tracili nadziei i podjęli wysiłek odtworzenia majątku, a innych mieszkańców miasta do ofiarnej pomocy: "Jeśli Bóg uchronił was przed podobnym losem, to macie okazję Mu podziękować. Zatem nie wstydźcie się dawać nawet małych datków".
Do książki dołączony jest widok miasta (od północnego wschodu) z 1827 roku, z opisem oraz ilustracją przedstawiającą wieże w mieście (w tym dwie nieistniejące).
Widok miasta można było nabyć osobno. Jeden egzemplarz (w całej krasie!) znajduje się na wystawie poświęconej historii miasta na parterze zamku.
Wybrane obiekty:
1.Kościół św. Piotra
2.Szkoła Kadetów (Dom inwalidów)
3.Baszta Czarownic
4.Ratusz
5.Brama Holsztyńska
6.Szpital św. Jerzego
7.Nowa kryta ujeżdżalnia (trzy luki w dachu)
8.Miejsce, gdzie wcześniej stał klasztor
9.Strzelnica
10.Droga do Sławna i Kobylnicy
Dzięki ekslibrysowi wiadomo, że książeczka pochodzi z biblioteki barona Juliusa von Bohlena (1820-1882) - niemieckiego historyka, badacza dziejów Rugii i Pomorza. Mieszkał w miejscowości Bohlendorf na Rugii. Jego księgozbiór przęjeło w 1887 roku Archiwum Miejskie w Szczecinie. W zbiorach biblioteki jest też pozycja współautorstwa v. Bohlena, poświęcona życiorysom i procesjom żałobnym Gryfitów (w tym słupskiej Anny Gryfitki).
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Benno.jpg
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Benno_w.jpg
.
Nie wymieniajmy drzwi, zostawmy odnowione!
(oprac. 23.03.1921)
Drzwi są niewątpliwie wizytówką każdego domu i mieszkania. Mogą zachęcić lub zniechęcić do wejścia, zwłaszcza gdy są w nienajlepszym stanie. Ich funkcji praktycznej nie trzeba nikomu przybliżać, a ich rodzaj i wygląd są świadectwem zamożności, a pośrednio charakteru i gustu gospodarza albo ich wytwórcy. Potrafią być przy tym prawdziwym dziełem sztuki, zachwycającym kolorystyką i detalem. Warto zatem zadbać o ich wygląd. W niektórych słupskich kamienicach zachowały się jeszcze zabytkowe wejścia, w innych wymieniono je na nowoczesne, niekiedy "standardowe plastiki". Poniższe zdjęcia pokazują drzwi, jakie można było zobaczyć na uliczkach starego Słupska.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_drzwi.jpg
.
Hotel pod złotą gwiazdą
(oprac. 22.03.2021)
Porośnięte gęsto bluszczem i winoroślą ściany kościoła Mariackiego były ulubionym miejscem przebywania wróbli. Były ich setki. Zwłaszcza na ścianie północnej. Swym ćwierkaniem i świergotem cieszyły i drażniły uszy przechodniów od wczesnego rana do zapadnięcia zmroku.
W 1873 roku czubek wieży kościoła Mariackiego pochylił się o ok. 50 cm od pionu w kierunku północnym, wskutek zbutwienia drewnianej konstrukcji. Podczas prac remontowych postanowiono znajdującą się na nim kulę oraz gwiazdę pokryć złotem. Gwiazda zdobiła iglicę wieży do 1923 roku. Gdy strącił ją wiatr, powieszono ją na ścianie biura parafialnego przy Bismarckplatz (al. Sienkiewicza).
Co ciekawe, przy ścianie północnej kościoła znajdowała się również budka, w której sprzedawano wodę, bynajmniej nie święconą, a mineralną (Selters), niekoniecznie przyczyniająca się do estetyki sakralnego krajobrazu. Na starych pocztówkach podobne budki odnajdziemy w różnych miejscach miasta, np. przed Nową Bramą, na ul. Wojska Polskiego, przed budynkiem starostwa, obok pomnika (wówczas Bismarcka) przy ul. Sienkiewicza, przed Bramą Młyńską (od strony ulicy Gdańskiej).
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_selterhaus.jpg
.
Motylem jestem ...
(oprac. 22.3.2021)
Wglądać szczupłą w Słupsku lat 20. ubiegłego wieku chyba nie było trudno. Można było na przykład codziennie spożywać jogurt "Dr Axelrod". Jak czytamy w reklamie słupskiej mleczarni, regulował on trawienie, pobudzał i oczyszczał jelita. Dzięki temu ciało stawało się młode, szczupłe, gibkie i nabywało odporności. Jogurt był do kupienia w stacjonarnych i mobilnych punktach sprzedaży. A jeśli jogurt nie pomógł stać się primabaleriną, zawsze można było w sklepie przy Paradiestr. 4. nabyć (i wcisnąć się w) "pełne gracji i znakomicie leżące gorsety" typu Prima Donna... A w sklepie przy Holstentorstr. 12 przedstawiciele płci brzydkiej, bo grubej, mogli sprawić sobie mistrzowski pas ... gumowy.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_schlank00.jpg
.
"Mój ci jest! Mój ci!"
(oprac. 17.03.2021)
Któż nie pamięta sławnej sceny z filmu "Krzyżacy", gdy Danuśka ratuje Zbyszka przed wyrokiem?
W Słupsku przed laty rozegrała się podobna.
Według jednego z podań, na początku XIX wieku, na Szubienicznym Wzgórzu [Galgen-Berg, jadąc w kierunku Ustki przed wiaduktem, po prawej stronie ul. Bałtyckiej, gdzie przed wojną była cegielnia, p. ilustracja] odbyła się ostatnia publiczna egzekucja pewnego zabójcy, a może nawet samobójcy.
Nazywał się dość swojsko, bo Nowak, a dokładnie Nowack. Zasadniczo ścięto mu głowę za to, że w celach rabunkowych zamordował handlarza bydłem.
Nowack był człowiekiem z poczuciem humoru. Gdy w towarzystwie kata wieziono go na miejsce stracenia, za wozem biegło wielu gapiów. Nowak zawołał do nich: "Kochani ludziska, nie śpieszcie się tak! Ja gram tu dziś główną rolę. Dopóki nie dojadę na miejsce, spektakl się nie rozpocznie".
W tamtych czasach był zwyczaj, że skazaniec odzyskiwał wolność, gdy jakaś cnotliwa panna zgodziła się go poślubić.
Gdy Nowack, odkrywszy szyję, położył głowę na pniu, kat wystąpił i głośnym głosem rzucił w kierunku gapiów pytanie, czy wśród zgromadzonych jest nieskazitelna panna, która wyraża wolę poślubienia Nowaka.
Zapadła grobowa cisza.
I oto z tłumu wyszło stare pomarszczone babsko i rzekło: "Panie kacie, jestem dziewicą, skłonną do poślubienia tego biedaka!"
Nowack uniósł głowę z pnia, zlustrował ją bacznie, i rzekł do kata: "Człowieku, rąb!"
.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Galgenberg.jpg
Źródło: Otto Laudan, Stolper Geschichten w oprac. I. Sellheim, Słupsk 2010; Plany Słupska w zbiorach archiwum MPŚ BAK - nr inw. 14 (1811 r.) i 118 (1940 r.)
.
Mały, ale oho!
(oprac. 16.03.2021)
W piątek, 18 marca 1927 roku, jak donosiła Stolper Post, w słupskim teatrze wystąpiła grupa 23 ... liliputów. Oprócz  przedstawienia pt. Hiszpańska mucha [sic!] zaprezentowała wieczór rozmaitości (w tym koncert, śpiew, występy brzuchomówców). Dzień później grupa udać się miała do Ustki, by w Domu Zdrojowym, o godzinie 16 przedstawić sztukę pt. Królewna Śnieżka i 7 krasnoludków, "z prawdziwymi krasnoludkami", jak można było przeczytać w zapowiedzi. Natomiast wieczorem, o godzinie 20.15 planowano blisko trzygodzinne przedstawienie pt. W krainie karzełków.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Stolper_Post_Nr_65_1831927_Liliputaner.jpg
.
Chłopczyk na porcelance...
(oprac. 12.03.2021)
W ubiegłym roku, na aukcji w berlińskim Tempelhofer Münzenhaus pojawił się porcelanowy medal z przedstawieniem "Słupskiego Chłopczyka".
https://www.tempelhofer-muenzenhaus.de/composed/160/foto_composed_1774.jpg
Wizerunek chłopczyka zdobił opakowanie sera o tej samej nazwie, który był hitowym produktem przedwojennej rolniczej Spółdzielni Mleczarskiej z o. o., założonej w 1893 roku.
W 1928 roku mleczarnia przetworzyła ogólnie prawie 12 mln litra mleka i wyprodukowała m.in. prawie 4,5 miliona sztuk tego sera. Firma wytwarzała również inne sery, m.in."Der kleine Stolper" [Mały Słupszczanin], "Stolper Berni" [Słupski Berni], "Stolper Camembert" [Słupski camembert], "Stolper Pommerling" [Słupski Pomorzanin]. Produkowano też mleko śmietankowe [5%] o nazwie "Pommerline" [Pomorzanka], zalecane zwłaszcza osobom słabowitym i chorowitym. Szczelność butelki producent polecał sprawdzać następująco: "Butelkę przekręcić i wziąć w dłoń, a drugą ręką, złożoną w pięść, lekko uderzyć w dno. Powinien być słyszalny charakterystyczny trzask. Jeśli się nie pojawi, nieotwartą butelkę należy przynieść do wymiany. Nie należy nigdy dotykać zamknięcia, ponieważ wskutek najmniejszego dostępu powietrza może dość do utraty sterylności".
.
Pocztówki reklamowe słupskiej mleczarni
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_chlopczyk_poczt.jpg
Hale produkcyjne słupskiej mleczarni w 1943 roku.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Molkerei.jpg
Jak wytwarzano porcelanowe monety można przeczytać
https://www.notgeld.com.pl/
.
Źródła:
https://www.tempelhofer-muenzenhaus.de/2188-staatliche-porzellan-manufaktur-meissen-stolp/
Grenz-Zeitung, 16-17.01.1943, s.6
Stolper Post, 3.01.1927, s.4
K.H.Pagel, Stolp - eine ostdeutsche Stadt, Lübeck 1977, s. 195
W. Piotrowicz, Słupsk - dawniej Stolp na pocztówkach. Suplement, Słupsk 2009, s. 309-310
.
Lepszy kanarek w garści niż wróbel na dachu
(oprac. 23.02.2021)
Wśród stowarzyszeń w przedwojennym Słupsku istniał również ... Związek Hodowców Kanarków. Jak informowała gazeta "Zeitung für Ostpommern" nr 243 z dnia 17.10.1938 roku jego członkowie odbywali comiesięczne zebrania. Na ostatnim, którego dotyczyła informacja, oprócz omówienia spraw bieżących i wyboru zarządców finansowych, powitano przybyłego z Landshut gościa, pana Haenscha (syna słupskiego kupca Richarda Haenscha), który przekazał członkom treść ogólnokrajowych i regionalnych zarządzeń "branżowych" i wygłosił pouczający referat, jak prawidłowo hodować, karmić i uczyć śpiewu złoto upierzonych ulubieńców, przekonując o tym, że tylko zakup i hodowla specjalnie zaobrączkowanych przedstawicieli szlachetnych ras gwarantuje sukces.
.
Do aresztu za śnieg!
(oprac. 18.02.2021)
11 listopada 1911 roku władze Słupska wydały zarządzenie "dla bezpieczeństwa i ochrony życia i zdrowia społeczności", regulujące saneczkowanie w mieście:
Na ulicach, placach, drogach i chodnikach w obrębie miasta jeżdżenie na sankach było zabronione. Do tego służyły specjalnie oznakowane tory saneczkowe oraz znajdujące się obok, również oznakowane, stoki, po których wchodziło się do góry. Przechodzenie przez - oznaczone tablicami z napisem "Przeznaczone do jazdy na sankach" - barierki oraz niepotrzebne przebywanie na torach było również zabronione. Saneczkarze mieli nie tylko prawa, ale i obowiązki. Poruszając się w przestrzeni publicznej swoje sanki musieli ciągnąć na tak krótkim sznurku, aby te nie uciekały na boki i nie stanowiły utrudnienia dla innych.
Niedostosowanie się do tych przepisów skutkowało karą pieniężną lub, gdy ktoś nie mógł zapłacić, aresztem w wymiarze do 3 dni.
9 grudnia przypomniano właścicielom posesji o obowiązku usuwania śniegu i lodu z chodników. "Urobek" należało ułożyć na jezdni w odległości 0,3 metra od chodnika, a ten posypać piaskiem lub popiołem w takiej ilości, by w godzinach od 7 do 22 nie doszło do utworzenia się śliskiej powierzchni. Niespełnienie obowiązku miało przykre konsekwencje: kary finansowe lub areszt do 14 dni...
Źródło: Stolper Neueste Nachrichten nr 276, z dn. 24.11.1911 r., s. 3 i z 9.12.1911, s. 5
.
Kto zjada (bio-)odpadki...
(oprac. 17.02.2021)
W piątek, 5 lutego 1937 roku, słupska "Grenz-Zeitung" donosiła, że dzień wcześniej odbyła się druga zbiórka odpadków kuchennych na rzecz miejscowej tuczarni świń. Podczas pierwszej zbiórki zebrano 750, tym razem było to 1250 kg odpadków, o znacznie lepszej jakości. W podsumowaniu napisano, że 30 świnek w tuczarni na pewno bardzo się ucieszy, a z wdzięczności wkrótce nabierze krągłości, by móc powędrować do żołądków słupszczan.
Kolejna zbiórka miała się odbyć w następny poniedziałek. Dalej znajduje się odezwa: Tak więc, drogie słupskie gospodynie, jest to w waszym interesie, aby pilnie zbierać odpadki i przekazywać je tuczarni - prowadzonej naturalnie przez agendę ds. społecznych powołaną przez jedynie wówczas słuszną partię w Niemczech.
.
Słodko to było...
(oprac. 17.02.2021)
Batalia o to, czy cukier zdrowotności służy, czy też nie, ma już swoją historię.
1 października 1911 r. w dzienniku "Stolper Neueste Nachrichten" ukazała się informacja:
Wytwórnia cukru w Szczecinie pragnie poinformować, że w szkołach miejskich i wiejskich pewien szczeciński lekarz rozpowszechnia ulotkę zwalczającą spożycie cukru w głowach, w której mowa jest m.in. o tym, że cukier nie jest środkiem spożywczym, lecz przyprawą niezawierającą składników mineralnych. Przeciw takim stwierdzeniom zaprotestował energicznie przemysł cukrowy i związane z nim rolnictwo. Władze rejencji podzieliły ich opinię i zabroniły rozpowszechniania tej ulotki.
.
Jak produkowano takie głowy, można przeczytać:
http://www.muzeum-szreniawa.pl/imuzeum/web/app.php/vortal/rafinadka.html
A podatek od cukru "wymyślono" w Polsce już prawie 100 lat temu:
https://sip.lex.pl/akty-prawne/dzu-dziennik-ustaw/opodatkowanie-cukru-16777582
.
Co łączy cesarza Indii ze Słupskiem?
(oprac. 15.02.2021)
Przed 113 laty, 16 lutego, pośrodku Starego Rynku odsłonięto pomnik gen. Gebharda Leberechta Blüchera (1742-1819). Autorem monumentu był prof. Kuno von Uechtritz z Berlina. Pomnik, odlany z brązu, miał wysokość 3,5 m, stał na szarozielonym cokole. Różnił się od innych tym, że przedstawiał generała z odkrytą głową i dobywającego szablę, jakby przygotowującego się do wydania komendy wzywającej do ataku. Dla Niemców generał był bohaterem, a według słów cesarza w liście, odczytanym podczas uroczystości odsłonięcia: "wzorem wierności i oddania królowi i ojczyźnie, dumą rodzinnej prowincji, wiernego Pomorza, ozdobą armii".
Koszty wystawienia pomnika, wynoszące 20.000 marek, pokrył w dużej części związek dawnych huzarów Blüchera, częściowo też ... Edward VII, król Wielkiej Brytani i Irlandii, cesarz Indii. Odsłonięcie stanowiło główny punkt obchodów 150. rocznicy utworzenia pułku. Pomnik był ozdobą rynku w niemieckim mieście, II wojnę przetrwał jedynie cokół.
Źródło: Lauenburger Kreiskalender 1909, s.49

.

b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_162blucher.jpg

.
Humor sprzed 111 lat...
(oprac. 15.02.2021)
W nr 20 "Dodatku humorystycznego" do słupskiej "Zeitung für Hinterpommern" z 1910 roku dla poprawy nastroju czytelników opublikowano m.in. takie dowcipy:
.
Wygórowane oczekiwania
Kolporter: "500 nowych ładnych piosenek" za kilka groszy!
Kupujący: Śpiewaj pan! Mam czas, posłucham.
.
Dobrowolne poddanie się karze
Oskarżony: Wysoki Sądzie, czy mógłbym odbyć karę natychmiast? Wczoraj teściowa przyjechała...
.
Znawca sztuki
-Co przedstawia ten obraz?
-Siedem grzechów głównych, ale sprzedałem już go panu X. za 2000.
-Ach, ten ignorant X.! Tylko 2000? Niech mi pan namaluje 10 grzechów za 4000!
.
Przed egzaminem
-Daty, których nie umiem, zapisałem sobie na chusteczce.
-Na chusteczce? Ja bym musiał na obrusie!
.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_humoristische.jpg
.
Chleba naszego powszedniego...
(oprac. 12.02.2021)
Najważniejszym rodzimym pomorskim zbożem było żyto. Z mąki żytniej wypiekano codzienny chleb. Gdy brakowało żyta, pieczono również z jęczmienia i grochu. Wschodzące żyto ma czerwonawy kolor, który według ludowych wierzeń stanowił przypomnienie bratobójstwa popełnionego przez Kaina. Tryskająca krew Abla, zamordowanego na polu, zabarwiła młode żyto.
W niedzielę palmową rolnik obsadzał pole poświęconymi baziami, co miało chronić plony przed gradem, pożarem czy robactwem. W noc przed 1 maja strzelano trzykrotnie nad polami, by odstraszyć czarownice i uroki.
Podczas ślubu nowożeńcy wsypywali do butów ziarna żyta, żeby nie brakowało im nigdy chleba, a kawałek chleba z wesela przechowywali możliwie jak najdłużej, bo to zapewniało dostatek. Kto chciał się wzbogacić, chleb kroił zawsze starannie i równo. Przed pierwszym wbiciem noża czyniono na bochnie trzykrotnie znak krzyża. Kto chleb pokroił krzywo, ten tego samego dnia dopuścił się kłamstwa. A przeżutym kawałkiem chleba okładano rany powstałe wskutek pogryzienia przez wściekłego psa.
Do XIX wieku piekarzom nie wolno było osiedlać się na wsi (w 1864 r. w powiecie słupskim było ich 5, w mieście 27). Każda rodzina wypiekała chleb na swoje potrzeby, zazwyczaj raz na dwa tygodnie. Jasne pieczywo gościło na wiejskich stołach jedynie w święta, a ciasta stały się znane dopiero w XIX wieku (na początku oczywiście wśród bogatszych warst społecznych i to też jedynie na święta).
Wśród pomorskich wypieków można wymienić m.in. precelki, rogaliki, ślimaki, bułki. Znane też były gofry, pączki, placki ziemniaczane. Najznakomitszym ciastem był sękacz, wypiekany tylko przez cukierników na specjalne okazje np. wesela.
Źródło: Ostpommersche Heimat 7/1939, Statistik des Stolper Kreises 1865, s. 54.
.
Ilustracja pokazuje m.in. wypieki ze Słupska: bułeczkę, serce z piernika i kołacz
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_pomorskie_wypieki.jpg
.
Słupsk się spisał i popisał ...
(oprac. 11.02.2021)
Jak wiadomo, w tym roku ma się odbyć w Polsce ogólnonarodowy spis ludności.
Gdy w 1933 roku przeprowadzano spis w Niemczech, w powiecie słupskim mieszkało 83.730 osób, w mieście 45.299 osób, w 193 gminach (stan z 16 czerwca). Blisko 83% ludności powiatu ziemskiego pracowało w rolnictwie i leśnictwie. Wśród wszystkich powiatów w Niemczech powiat słupski mógł się popisać największym udziałem powierzchni rolnych. A jeśli chodzi o wyposażenie gospodarstw rolnych, to dysponowały największą liczbą silników elektrycznych (3508) i młocarek napędzanych mechanicznie (2545) ze wszystkich powiatów pomorskich. Było też m.in. 3235 kosiarek do traw i zboża, 5888 sieczkarni i 3976 ... wirówek (centryfug) do mleka.
źródło: Heimatkalender für Ostpommern 1938, s. 41
.
89 lat temu w Słupsku też zamykano szkoły...
(oprac. 27.01.2021)
.
Jak donosi "Zeitung für Ostpommern" 31 sierpnia 1932 roku zamknięto szkoły w mieście i powiecie lęborskim. 14 września wszystkie słupskie szkoły zaczęły przyśpieszone ferie jesienne. 27 października zamknięto przedszkola, świetlice, dom młodzieży i trzy klasy jednej ze szkół powszechnych. Na jak długo, brak informacji.
Powodem była epidemia wirusowego zapalenia rogów przednich rdzenia kręgowego, zwanego - chyba mniej strasznie - chorobą Heinego-Medina.
.
Niechby rzemiosło, byle co przyniosło...
(oprac. 26.01.2021)
.
W 1864 roku struktura liczbowa słupskiego rzemiosła przedstawiała się następująco:
Szewc - 148
Krawiec męski - 69
Krawiec kobiecy - 71
Stolarz - 55
Ślusarz - 28
Piekarz - 27
Bednarz - 23
Garncarz - 21
Masarz - 17
Kuśnierz - 16
Malarz - 15
Szklarz, siodlarz - 14
Stelmach - 13
Balbierz - 12
Kowal, zegarmistrz, introligator - 9
Cukiernik, blacharz, tapicer, tokarz, muzyk - 8
Ogrodnik (florysta) - 7
Powroźnik - 6
Modniarz, farbiarz, murarz, wytwórca koszy - 5,
Wytwórca kół (?), wytwórca produktów z drewna - 4
Cieśla, fotograf, wytwórca mydła, złotnik, kapelusznik - 3
Fryzjer, wytwórca waty, wytwórca rękawiczek, wytwórca pasmanterii, budowniczy powozów, kotlarz, wytwórca instrumentów/narzędzi?, postrzygacz sukna, szczotkarz, lakiernik, kominiarz, wytwórca produktów z mąki/krochmalu - 2
Studniarz, budowniczy młynów, szmuklerz, mosiężnik, grawer, mechanik, wytwórca grzebieni - 1
.
Jak duża była szara strefa, tego źródło (Statistik des Stolper Kreises, s. 54-55) nie podaje. Można by sądzić, że słupszczanie, a było ich w 1864 roku 13 390 (w tym 7075 kobiet i 6315 mężczyzn) przykładali wagę do wyglądu, skoro najwięcej było szewców i krawców. W powiecie szewców było 113, a krawców 152, podczas gdy kowali 149 a stolarzy 120...
.
Kuj żelazo, póki gorące...
(oprac. 20.01.2021)
.
Od 2012 w Muzeum w Kultury Ludowej w Swołowie odbywa się Plener Kowalski - impreza, podczas której kowale z całej Polski prezentują swoje umiejętności. W zbiorach słupskiego Muzeum znajdują się kopie witraży z kościoła w Możdżanowie. Co może łączyć tę imprezę z witrażem (zdjęcie z lewej) i jego kopią?
.
Jak wiadomo z dokumentów pierwszym ewangelickim pastorem w Barzowicach w powiecie darłowskim był Jacob Kütner.  Jego syn Elias był żeglarzem i cieślą budującym statki. Wnuk, Jacob (1593-1677), był majstrem ciesielki w Starkowie. Musiał być dość zamożny, skoro stać go było na ufundowanie wspomnianego witraża. Witraż przedstawia Jakuba przy drabinie do nieba. Motyw, znany pod nazwą "sen Jakuba" albo "drabina Jakuba" zaczerpnięty został ze Starego Testamentu.
Jedyny syn Jacoba, Marten (ur. przed 1624, zm. 1694), był kowalem w Starkowie. Wiodło mu się zapewne nieźle, skoro stać go było na 14 dzieci. Syn Jürgen (ur. 1658) przejął jego kuźnię, a Marten (1667-1750) wżenił się w rodzinę kowala w Pęplinie. Syn Martena, Michael (1709-1778) ożenił się z wdową swołowskiego kowala. Był on założycielem całej "dynastii" kowali, trwającej aż do XX wieku.
Jego syn Martin Küttner (1749-1817) był kowalem, a Michel krawcem. Trzej synowie Martina, Michael Jacob (1780-1865, w Swołowie), Martin i Johann byli kowalami. Syn Michaela Jakoba, Martin (1812-1880), przeniósł się do Słupska. Miał trzech synów. Ludwig (1840-1907) i Ernst byli kowalami (Ernst był nawet starszym mistrzem cechu), a Otto wyuczył się wprawdze zawodu ojca, ale później zajął się weterynarią. Syn i wnuk Ludwiga nosili imię Karl i również byli kowalami.
.
źródło: A. v. Livonius, Sippenforschung im ostpommerschen Handwerk, Ostpommersche Heimat 40/1936
.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_kuttner.jpg
.
Akcja szczepień w powiecie słupskim w XIX w.
(oprac. 7.01.2021)
W latch 1832/1863 w powiecie słupskim miała miejsce epidemia ospy. Osoby zaszczepione chorowały rzadko lub przechodziły chorobę lżej. W dniu 14.12.1863 roku władze rejencji koszalińskiej wydały zarządzenie, które miało usprawnić przeprowadzanie szczepień. Jednak całkiem sprawnie akcja nie przebiegała, ponieważ nie udało się sporządzić dokładnych list osób podlegajacych szczepieniu, w wielu wsiach nie wszystkie dały się zaszczepić, a duża część zaszczepionych bez uzasadnionych przyczyń nie stawiła się na badanie kontrolne, wskutek czego lekarze nie byli w stanie określić skuteczności akcji.
Źródło: Statistik des Stolper Kreises 1865, s. 82-83.
.
Służba zdrowia w Słupsku i powiecie w roku 1942/43
(oprac. 13.11.2020)
W czasie obecnej pandemii, gdy dużo uwagi poświęca się zdrowiu i służbie zdrowia, warto wiedzieć, jak radzono sobie z opieką medyczną w czasie wojny, gdy brakowało lekarzy i paliwa.
Braki spowodowały ograniczenia w dostępie do opieki medycznej. Powiat słupski podzielono na rejony z przypisanym, najbliżej mieszkającym lekarzem. Mieszkańcy nie mogli dzwonić po wybranego przez siebie lekarza, lecz zobowiązani byli zamawiać wizyty lekarza rejonowego, i to do godziny 10 przed południem, by mógł odwiedzić pacjentów w trakcie jednego objazdu (oszczędzając w ten sposób paliwo). Złoszenia po godzinie 10 obsługiwane były następnego dnia.
Medykom z miasta zabroniono wręcz wyjeżdżać do pacjentów na wsi. Lekarze specjaliści wyruszali w teren tylko do cięższych przypadków, gdy rejonowy lekarz ogólny potrzebował konsultacji. Wyjątek stanowiły wypadki i porody.
A jakie były najczęstsze przyczyny śmierci? Według statystki z 1943 roku były to choroby serca 23%, nowotwory 20%, udary mózgu 18%, zapalenie płuc 9%, podeszły wiek 30% ...
Źródło: Zeitung für Ostpommern z 30.6.1942 i 4.5.1943
.
O słupskim cmentarzu
(oprac. 28.10.2020)
Obecny "stary" cmentarz w Słupsku założono ok. 1795 roku. Wcześniej zmarłych chowano w kryptach kościoła Mariackiego i na cmentarzu wokół niego (1), przy dawnym klasztorze (2), przy ul. Kilińskiego (3), a na terenie starego, prawobrzeżnego miasta, przy kościele św. Piotra (4).
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Friedhofe.jpg
Cmentarze te oznaczone są na planie Ernsta Wilhelma Arnolda z ok. 1780 roku. Teren dawnego cmentarza przy kościele Mariackim pokazuje dokładniej też plan z 1796 roku. Ulica go okalająca nosiła nazwę „Cmentarna”.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_MPS_BAK_91.jpg
Na planie miasta z 1811 roku jako cmentarz widnieje jedynie teren wokół kościoła św. Piotra i założony ok. 1795 roku „nowy” cmentarz.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_MPS_BAK_15.jpg
Własność gruntów, na których leżał obecny stary cmentarz, uregulowano umową zawartą w 1904 roku między parafią Mariacką a miastem. W zbiorach Muzeum jest plan, który ukazuje położenie poszczególnych działek. Parafia miała być ich właścicielem, dopóki grunty będą wykorzystywane jako cmentarz. W przeciwnym razie powrócić miały do miasta.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_MPS_BAK_32.jpg
Przy cmentarzu zbudowano dom dla wartownika. Była w niej sala, w której wystawiano trumnę, a zmarłemu do ręki wkładano sznurek przywiązany do ... dzwonka. Obawiano się bowiem, że mogłoby dojść do pogrzebania osób pozornie martwych, a dzwonek miał służyć do powiadomienia strażnika o „powrocie do życia”.
W latach 1894-1895 zbudowano kaplicę cmentarną. Jej budowa podyktowana była względami sanitarnymi, aby nie przetrzymywano zwłok w domach. Z czasem mieszkańcy przekonali się do nowej formuły pogrzebów. Teren, na którym stała kaplica, i brukowana droga dojazdowa były własnością miasta. W 1899 roku położono instalację wodną, która zastąpiła dwie pompy przy domu strażnika. W 1900 roku Anna Küster, żona bankiera, podarowała kaplicy fisharmonię i duży dywan, parafia Mariacka żyrandol, a miasto żelazny piec. Koszty ogrzewania pokrywały rodziny zmarłych.
Choć cmentarz należał do parafii luterańskiej, chowano na nim również wyznawców innych wyznań. Jedynie gmina żydowska miała osobny cmentarz, założony w 1825 roku, wcześniej jej zmarłych współwyznawców grzebano w Lęborku.
Źródła:
F. Schulz, H-J. Wolter, Stadt und Land Stolp, Bonn 2002
Pommersche Zeitung z 3.7.1971
T. Urbaniak, Słupsk: Anno Domini [T.2] 2011, Słupsk 2011
G. Salinger, Zwischen Zeit und Ewigkeit, New York 1988
Zeitung für Hinterpommern z 19.2.1925
.
Tablica pamiątkowa dla p. Sellheim
(oprac. 30.07.2020)
Dnia 30 lipca 2020 roku na ścianie budynku Przedszkola Miejskiego nr 6 przy ul. Wandy odsłonęto tablicę poświęconą pamięci Isabel Evy Sellheim z d. von Treuenfeld - Honorowej Obywatelki miasta Słupska, orędowniczki pojednania polsko-niemieckiego, kustoszki pamięci żydowskich, promotorki i mecenaski słupskiej kultury, przyjaciółki i dobrodziejki Przedszkola Miejskiejgo nr 6.
.
Ojciec p. Isabel, Felix v. Treuenfeld był prawnikiem, a dom przy ul. Wandy 3 (wówczas Stromstraße 2) nabył w 1925 roku. Matka zmarła, gdy Isabel miała niespełna półtora roku. Ojciec ożenił się ponownie w 1939 roku, zmarł w 1944 roku. W ostatnich dniach stycznia 1945 roku Isabel wraz z macochą i siostrą opuściły Słupsk, udając się do Halle. W mieście pozostała jej druga siostra, pełniąca służbę w lazarecie, ale i jej udało się opuścić miasto przez nadejściem Rosjan. Swój dom rodzinny Isabel zobaczyła ponownie dopiero w 1978 roku, gdy przyjechała do Słupska z wycieczką (informacje na temat biografii i działalności p. Sellheim p. poniżej). W 2008 roku wydała 32-stronicową broszurę o historii ulicy, działki, domu i ogrodu.
 
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_tafel.jpg
.
Domek z piernika...
(oprac. 20.07.2020)
Na końcu linii tramwajowej przy Lasku Południowym stał przystanek, który słupszczanie nazywali "domkiem z piernika". Ale zanim zyskał to miano, musiano go odnowić, ponieważ był zeszpecony bazgrołami i niestosownymi napisami. Dach pomalowano wówczas wówczas w duże pierniki, a na ścianach były obrazki z baśni o Jasiu i Małgosi.
Zakład komunikacji zwrócił się do mieszkańców z prośbą o pilnowanie, żeby żaden łobuz nie zeszpecił odnowionego przystanku, a gdyby ktoś z przechodniów złapał takiego łobuza na gorącym uczynku, to ma dać mu porządnie "po łapach", żeby mu się odechciało.
Źródło: Grenz-Zeitung z 20.5.1937
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Pfefferkuchenhauschen.jpg
.
Żadna praca nie hańbi, wręcz przeciwnie!
(oprac. 15.07.2020)
W wydaniu "Zeitung für Ostpommern" z dnia 6/7.06.1942 r. można zobaczyć zdjęcie pracowników, zajmujących się wywózką odpadów. Autor artykułu chwali ich pracę słowami, że "żadnej ulicy nie spuszczą z oka i żadna beczka ze śmieciami nie uniknie wpadnięcia w ich ręce", chronione zresztą skórzanymi ochroniaczami. Ich życie, jak czytamy dalej w artykule, to beznadziejna walka ze śmieciami tego świata, ale gwarantująca zatrudnienie do jego końca. Świadomi tego, godzą się z zawodem. Autor artykułu kończy go wezwaniem: "Kapelusze z głów przed tymi  dzielnymi panami, którzy niestrudzenie usuwają brud z naszego życia".
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_StolpMllmnnerFoto.jpg
.
Nowy mostek przy Śluzie Łososiowej
(oprac. 15.07.2020)
19 maja 1937 r. "Grenz-Zeitung" donosiła, że z okazji Zielonych Świątek władze miejskie sprawiły słupszczanom prezent: nową dróżkę spacerową wzdłuż kanału młyńskiego i nowy mostek przy Śluzie Łososiowej (w miejsce starego, który rozebrano). Spacerując nową dróżką słupszcznie mogli przyglądać się słupskim wodniakom, którzy nad Słupią posiadali wiaty na łodzie.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Lachsschleuse1.jpg
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_Lachsschleuse2.jpg
.
Złota Księga Miasta Słupska
(oprac. 13.07.2020)
 
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_buch.jpg
 
W zbiorach muzealnego archiwum znajduje się Złota Księga Miasta Słupska. Można do niej zajrzeć online pod adresem:
http://bibliotekacyfrowa.eu/dlibra/doccontent?id=20069
.
Księga ma wymiary 47x40x6 cm. Powstała w Berlinie, w firmie nadwornego introligatora Wilhelma Collina.
Na zamykanej na klamrę oprawie wykonanej z tłoczonej i malowanej skóry znajduje się tytuł: Goldenes Buch der Stadt Stolp i/P. oraz tarcza ze słupskim gryfem, wyłaniającym się z trzech fal, symbolizujących trzy ramiona rzeki Słupi. Nad tarczą widać tzw. "corona muralis", a po obu jej stronach blanki murów miejskich oraz częściowe widoki kościoła Mariackiego i ratusza. Poniżej znajduje się inskrypcja 1310 – 8. September – 1910. Całość dopełniają ornamenty roślinne, a w narożnikach guzki i guzy (ze spatynowanego mosiądzu) i ligatury BH [Blücher-Husaren] pod koroną.
Księga zawiera obecnie 48 kart. Pierwotnie było ich więcej, ale usunięto te z podpisami „niewygodnych” postaci.
Sprzed 1945 roku zachowało się siedemnaście zapisanych kart.
.
Na stronie tytułowej (karta 1) znajduje się dedykacja, która informuje, że księgę ufundował miastu korpus oficerski pułku Huzarów Blüchera, księcia von Wahlstatt z okazji 600-lecia (nadania praw miejskich), obchodzonego 8.9.1910 roku.
.
Wpisy przedstawiają się następująco (na ile można je odczytać i zidentyfikować):
k. 2
cesarz Wilhelm II i cesarzowa Auguste Viktoria, którzy we wrześniu 1910 r. przebywali w mieście z okazji jubileuszu i odsłonięcia pomnika Wilhelma I.
k. 3
5.9.1910
generał August von Mackensen
hrabia August von Eulenburg – marszałek dworu
Rudolf von Valentini – szef gabinetu spraw cywilnych
4.05.1911
dr Wilhelm Arnold (Bill) Drews – przewodniczący rejencji koszalińskiej
11.07.1911
Sydow (być może Reinhold von Sydow późniejszy minister handlu)
baron Karl von Gamp-Massaunen, członek Reichstagu i izby deputowanych
W 1892 roku kupił pałac w Damnicy. Tytuł barona otrzymał – na własny wniosek – w 1906 roku. Był jednym z najbogatszych ludzi w ówczesnych Niemczech. Zmarł w 1918 roku i został pochowany w Damnicy. Pomnik „Upokorzony”, który obecnie zdobi Skwer Pierwszych Słupszczan, stał na jego grobie.
30.11.1911
Wilhelm Hans August von Waldow – nadprezydent prowincji pomorskiej w latach 1911-1917.
2.09.1913
Liborius Konstantin Kuno Arndt von Steuben – generał, od 1911 roku dowódca 36. dywizji w Gdańsku, dyrektor Pruskiej Akademii Wojskowej w Berlinie
George von Engelbrechten - generał i dowódca 69. Brygady Piechoty w Grudziądzu
Karl von Duncker – podpułkownik i szef sztabu generalnego 17. korpusu armii (którą w 1914 roku w Prusach Wschodnich dowodził Hindenburg a korpusem v. Mackensen)
Fritz von Unger – generał i dowódca 35. brygady kawalerii w Grudziądzu.
k. 4
24.07.1918
Georg Michaelis – nadprezydent prowincji Pomorze (w latach 1918-1919)
baron Gottlieb Heinrich von Zedlitz und Neukirch – przewodniczący rejencji koszalińskiej w latach 1915-1919.
22.01.1924
dr jur. h.c. Adolf Damaschke – pedagog i propagator reformy ziemskiej
20.06.1924
dr Friedrich Ackermann – nadburmistrz Szczecina
16.12.1925
August v. Mackensen – generał i feldmarszałek
Ernst von Heydenbreck - generał kawalerii
Heinrich Maß – ostatni dowódca 5. pułku huzarów (w latach 1918-1920)
baron von Barnekow – generał brygady i dowódca pułku (1911-1914).
k.5
18.07.1926
dr Otto Pelzer – biegacz średniodystansowy, dziennikarz
20.2.1930
Wilhelm Filchner – podróżnik i odkrywca, badający m.in. Tybet i Antarktydę
27.3.1930
Hermann Köhl? [pilot, któremu w 1928 roku jako pierwszemu udało się przelecieć przez Atlantyk w kierunku zachodnim?].
k.6
15.08.1926
Paul v. Hindenburg – feldmarszałek, w latach 1925-1934 prezydent Niemiec. Do Słupska przybył na otwarcie stadionu, nazwanego jego nazwiskiem. Otrzymał również honorowe obywatelstwo miasta.
k.7
Curt Cronau (15.8.1926) – prezydent rejencji koszalińskiej w latach 1924-1934
baron Georg von Gayl – generał piechoty, mieszkał przy dawnej ul. Blumenstr. 28
dr Paul Langemack – prawnik ze Stralsundu, przewodniczący komisji prowincji rejencji Pomorze
Ludwig Berthold – wiceprezydent rejencji
Ernst Haring – przewodniczący sądu krajowego, zam. w Słupsku przy dawnej ul. Birkenallee 15
Rudolf Preuß – przewodniczący dyrekcji poczty w Koszalinie
[Alfred?] v. Bandemer – major w stanie spoczynku z Żelaza
Wolfgang Schwartz – generał major w stanie spoczynku, dowódca 5. pruskiego pułku konnego w latach 1921-1927 (wg księgi adresowej z 1927 r. mieszkał przy Bahnhofstr. 1)
Leberecht von Klitzing – kontradmirał w stanie spoczynku (z dopiskiem Słupsk na Pomorzu od 1919 do 1929)
Oswald Falbe – generał major w stanie spoczynku (z dopiskiem „Słupsk w dniu urodzin Blüchera 1929” (czyli 16.12), mieszkał w Słupsku przy dawnym Henkelplatz 2
Cuno von Blankensee – generał major w stanie spoczynku, mieszkał w Słupsku przy dawnej ul. Blumenstr. 27a
k.8
28.08.1927
Paul Newis, w latach 1927-1929 kapitan żaglowca „Niobe”, i pierwszy oficer, porucznik marynarki Erich Bey
23-27.8.1929
Otto Kümpel – kapitan korwety (komandor podporucznik), dowódca "Niobe" (od lipca 1929 do lutego 1932 r.)
k.9
19.09.1927
dr Otto Geßler – minister obrony
Oskar Schellbach – podpułkownik, szef adiutantury ministra obrony,
baron von der Recke – kapitan i adiutant ministra obrony
k.10
25.2.1928
hrabia Kuno von Westarp – deputowany do Reichstagu,
Wolfgang von Kries – pierwszy wiceprzewodniczący Pruskiego Sejmu Krajowego,
Georg von der Lippe – generał porucznik w stanie spoczynku, przewodniczący Niemieckiego Związku Marchii Wschodniej,
Hans Schlange-Schöningen – deputowany do Reichstagu i Pruskiego Sejmu Krajowego
oraz panowie
[Georg] von Boehn z Łojewa – dyrektor ziemstwa
Zitzewitz z Motarzyna
W. v. Below z Zaleskich
[Gustav?] Wenzlaff z Zagórzycy [długoletni deputowany Parlamentu Krajowego?]
[Otto] Schütz? – członek parlamentu Wolnego Miasta Gdańska
[Georg] von der Marwitz z Unichowa, generał kawalerii w stanie spoczynku i generał porucznik
k.11
Gen. Umberto Nobile z załogą (m.in. Adalberto Mariano, Filippo Eredia, Aldo Pontremoli, Filippo Zappi, Alfredo Viglieri, Frantisek Behounek), którzy 16 kwietnia 1920 roku wylądowali sterowcem Italia w Jezierzycach-Żydzinie. Witał ich tam Ernst Bruno Brandenburg - dyrektor departamentu w ministerstwie komunikacji. Obecny też był Luigi Aldrovandi Marescotti, ambasador Włoch w Niemczech. Wśród wpisów odnajdziemy też: "Alo" przedstawiciel wydawanej przez wydawnictwo Scherla gazety "Berliner illustrierte Nachtausgabe"
k.12
Na pamiątkę uroczystości 500-lecia korporacji kupieckiej w Słupsku dnia 29 marca 1928 r. wpisał się jej zarząd:
Otto Nitschke, Albert Schleiff, Edmund Regler
k. 13
Hans Matthes (1893-1904) – szafarz i burmistrz Słupska
k. 14
Richard Walther Darré – przywódca Niemieckich Rolników i Minister ds. Wyżywienia i Rolnictwa, SS-Gruppenführer
k.15
Franz Schwede – gauleiter i ostatni nadprezydent prowincji Pomorze,
Konrad Göppert – prezydent rejencji w latach 1934-1936,
Hans Tincauzer – wiceprezydent rejencji
k.16
17.8.1935
Viktor Lutze – działacz NSDAP, szef sztabu SA, deputowany do Reichstagu
k.17
Franz Adam [dyrygent i kompozytor?]
k.18
22.10.1941
Ferdinand Schramm – przywódca rzemiosła niemieckiego
Ostatni wpis z czasów niemieckich to:
6.01.1943
Hans Klemm – słupszczanin (wg księgi adresowej z 1938 r. był pomocnikiem ogrodnika i mieszkał przy dawnej ul. Windmühlenweg 4), bohater wojenny, udekorowany Żelaznym Krzyżem…
.
Po wojnie wpisów dokonano na dziesięciu kartach. Pozostałe karty są puste…
.
Grunt to oszczędność...
(oprac. 2.07.2020)
.
W 1943 roku na słupskich tramwajach pojawiły się tablice przypominające mieszkańcom o konieczności oszczędnego gospodarowania węglem, prądem i gazem. "Grenz-Zeitung" opublikowała 9 stycznia siedem "przykazań", jak oszczędzać gaz:
1.Gaś na noc płomyk zapalający w urządzeniach do ogrzewania wody
2.Dbaj o czystość kuchenki gazowej, by mogła palić się czystym i jasnym płomieniem. Poproś fachowca o jej prawidłowe ustawienie
3.Zmiejszaj płomień, gdy potrawa zacznie się gotować.
4.Stawiaj jeden garnek na drugim, także w górnym potrawa będzie gotować się dalej. Ciepłą wodę możesz przygotować w oszczędny sposób, gdy postawisz miskę na garnek.
5.Lodówka zimą jest zbędna, dlatego ją wyłącz.
6.Nie grzej więcej wody, niż naprawdę potrzebujesz i napełniaj wannę mniejszą ilością wody niż było to w twoim zwyczaju dotychczas.
7.Nie używaj dodatkowych urządzeń grzewczych na gaz.
Brak surowców najwidoczniej stawał się coraz bardziej odczuwalny w czasie wojny. Surowcem do produkcji gazu i prądu był węgiel. Rozrzutnym użytkownikom groziły kary pieniężne lub odcięcie dostawy.
 
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_tramwaj.jpg
.
Muzealne grunta
(oprac. Robert Kupisiński, 25.06.2020)
.
Po śmierci ostatnich Gryfitów zamek i młyn przeszły w posiadanie państwa brandenburskiego (pruskiego).
W 1760 roku młyn otrzymał w dziedziczną dzierżawę młynarz Caspar Freischmidt, a w 1836 roku nabył go za sumę 3500 talarów Philipp Leberecht Traugott Zenke. Później właścicielem był R. Hintze, który w 1868 roku sprzedał go firmie Kauffmanna i Sommerfeldta.
.
Zamek stał się formalnie własnością miasta dopiero w 1928 roku. W zamian za koszary miasto otrzymało wówczas od państwa część gruntów (z budynkami) w obrębie lotniska oraz teren z zamkiem. Do zamku planowano przenieść Heimatmuseum, które od 1924 r. mieściło się w Nowej Bramie. Pomysłu jednak nie zrealizowano z uwagi na brak środków, a w zamku jedynie przechowywano muzealne eksponaty.
.
Teren, na którym stoi Biały Spichlerz, należał pierwotnie mniej więcej po połowie do wdowy po radcy wojennym v. Boninie i do „actuariusa” Hensela. W grudniu 1803 roku parcelę nabyło za 5000 talarów państwo pruskie.
.
Literatura: Pommersche Zeitung, 6.5.1972, 3.2.1973
Ostpommersche Heimat 41/1934
Verwaltungsbericht der Stadt Stolp, 1927, 1928
.
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_museummagazin.jpg
.
Słupskie drogowskazy
(oprac. 21.06.2020)
.
W 1933 roku przy skrzyżowaniach niektórych ulic w Słupsku ustawiono głazy z wyrytymi rysunkami i nazwami ulic.
Napisy i rysunki zaprojektował Rudolf Hardow, a wykuł rzeźbiarz Wilhelm Thom.
Jeden z tych głazów stoi obecnie obok kanału młyńskiego, przed budynkiem administracji Muzeum. Znaleziono go w 2017 roku podczas prac drogowych na skrzyżowaniu ul. Pomorskiej i Wrocławskiej. Z jednej strony widnieją na nim wyrytowane trzy gęsi i napis „Gänseweg” (ul. Wrocławska), z drugiej lis i napis „Fuchsdamm” (ul. Pomorska), a powyżej, między nazwami ulic, datę „1933”.
Inne głazy stały przy Maigrafenweg, Halbsiebenweg i Bruder Ärmel Weg. Nazwy tych ulic (obecnie ul. Słoneczna) upamiętniały postaci odbywającego się w przedwojennym Słupsku Święta Zakręconego Toru (Windelbahnfest). Byli to Brat Rękaw, Brat Półsiedem i Majowy Książę. Zakręcony tor, rodzaj labiryntu, znajdował się pierwotnie przy zbiegu ulic Lutosławskiego i Słowackiego. Pod koniec XIX w. w jego otoczeniu rosły akacje i wiązy, a do wejścia prowadziła wiązowa alejka...
 
b_150_0_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_wegweiser_stolp.jpg
.
Źródło: Zeitung für Ostpommern, 15.7.1933, Adressbuch Stolp 1931, Unser Pommerland 5/1921, s. 151.
.
Epidemia cholery z 1831 roku
(oprac. 15.06.2020)
.
W 1831 roku na ziemiach polskich miała miejsce epidemia cholery. Swój początek miała w Indiach, a na ziemie polskie dotarła z armią carską, wysłaną do tłumienia powstania listopadowego. Stąd zaczęła się przenosić na ziemie zaboru pruskiego i samych Prus.
Jak wyglądała sytuacja na Pomorzu Środkowym?
"Epidemia oszczędziła całkowicie powiat słupski, nawiedzając jednak region gdańsko-lęborski, a po drugiej stronie Szczecin i okolice aż po Darłowo. Granice zostały zamknięte i osbtawione wojskiem, a każdy, kto przyjeżdżał z zewnątrz, musiał okazać świadectwo zdrowia i poddać się surowej, 20-dniowej kwarantannie. Na jednym ze statków, które zawinęły do Ustki, był mężczyzna o nazwisku Lewin z żoną. Przyjechali z Gdańska i nie mieli świadectwa zdrowia. Władze zamkneły ich bez większych ceregieli w specjalnym domu, pieczętując wejścia. Nawet gdy usunięto pieczęcie, to i tak musieli odsiedzieć w nim 20 dni. Okazali się jednak zdrowi, a wspólne przebywanie w kwarantannie pomogło bezdzietnym małżonkom doczekac się potomka..."
Źródło: K. v. Uckermann: Beiträge zur Geschichte des Kreises Stolp, 1931, s. 13-14
.
Słupscy artyści na wystawach w Monachium...
(oprac. 9.06.2020)
.
W 1996 roku Muzeum Pomorza Środkowego zorganizowało wystawę prac Ottona Priebego. W katalogu (i późniejszym suplemencie) omówiono prace artysty, które udało się odnaleźć (w oryginale lub w postaci śladów w literaturze).
Twórczość Priebego cieszyła się uznaniem przywódców partyjno-państwowych III Rzeszy, zwłaszcza dzieła przedstawiające chłopów i rybaków przy pracy czy odpoczynku. W 1938 roku, na odbywajacej się w Monachium Wielkiej Wystawie Sztuki Niemieckiej pokazywano olejny obraz Priebego, pt. "Eisfischer" (Rybacy na lodzie). Od czerwca do października 1940 roku Otto Priebe zaprezentował w Monachium dwie prace olejne: "Czyszczenie zboża na wietrze" (Samenreinigung im Winde) i "Nowy zasiew" (Neue Saat), a w 1943 roku obraz "Odpoczywający rybacy" (Rastende Fischer). Portrety Priebego kupowały także organy partyjne, np. "Portret chłopa" (Bauernkopf).
Na pewnej wystawie w Monachium pokazano też pracę innego artysty związanego ze Słupskiem. Otto Freudlich jednak nie wpisał się w nurt sztuki promowanej w nazistowskich Niemczech. Na okładce wystawy poświęconej sztuce zdegenerowanej (Entartete Kunst), która miała miejsce w 1937 roku, widniała ilustracja jego rzeźby "Nowy człowiek" (Der neue Mensch).
b_211_259_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_priebe1.jpg
Czyszczenie zboża na wietrze
b_209_279_16777215_00_images_gallery_Biblioteka_priebe2.jpg
Portret chłopa
.
Źródła (także zdjęć):
Zeitung für Ostpommern, artykuł z 2.08.1940,
Das Bollwerk: die NS-Monatszeitschrift Pommerns 1/1937,
Katalog Große Deutsche Kunstausstellung 1938, s. 75,
Katalog Große Deutsche Kunstausstellung 1940, s. 73.
.
O słupskich jarmarkach...
(oprac. 9.06.2020)
W 1652 r., w swojej "Topografii", Martin Zeiler pisał, że w Słupsku odbywały się trzy jarmarki: w poniedziałek po 1 niedzieli Wielkiego Postu, w święto apostołów Piotra i Pawła oraz w niedzielę po dniu św. Szymona i Judy Tadeusza (28 października).
W 1784 roku Ludwig Wilhelm Brüggemann informował, że jarmarki w Słupsku odbywały się we wtorki: po 1. niedzieli Wielkiego Postu, po święcie Piotra i Pawła oraz - połączone z handlem przedmiotami użytkowymi i bydłem - przed świętem Szymona i Judy i przed dniem św. Katarzyny. Wełną handlowano w poniedziałki przed dniem Piotra i Pawła i św. Szymona i Judy, a miodem w środy po pierwszej niedzieli po Objawieniu i po dniu św. Michała.
Na wystawie poświęconej historii miasta Słupska można zobaczyć zarządzenie słupskiego magistratu z 21 czerwca 1835 roku przesuwające termin jarmarku św. Jana z środy i czwartku (1 i 2 lipca) na wtorek i środę po dniu św. Piotra i Pawła (30 czerwca i 1 lipca)...
.
Literatura:
Martin Zeiler, M. Z. Topographia Electoratus Brandeburgici et Ducatus Pomeraniae, &c. : Das ist Beschreibung der vornehmsten und bekantisten Stätte und Plätz in dem hochlöblichsten Chur-Fürstenthum und March Brandenburg; und dem Hertzogthum Pommern [...], Franckfurt am Mayn, s. 107-109.
Ludwig Wilhelm Brüggemann, Ausführliche Beschreibung des gegenwärtigen Zustandes des Königl. Preußischen Herzogthums Vor- und Hinter-Pommern, tom 2, cz. 2, Stettin 1784, s. 922.
.
Dawny Słupsk w oczach przejezdnych
(oprac. 8.6.2020)
.
W zbiorach muzealnej biblioteki znajduje się dzieło niemieckiego pisarza i geografa Martina Zeilera (1589-1661) pt. "M. Z. Topographia Electoratus Brandeburgici et Ducatus Pomeraniae, &c. : Das ist Beschreibung der vornehmsten und bekantisten Stätte und Plätz in dem hochlöblichsten Chur-Fürstenthum und March Brandenburg; und dem Hertzogthum Pommern [...]" z 1652 r. Zeiler zamieścił w nim ponad dwustonicowy (choć dość ogólnikowy) opis miasta. Wspomina w nim m.in. że w mieście odbywają się trzy jarmarki: w poniedziałki po 1 niedzieli Wielkiego Postu, w święto apostołów Piotra i Pawła oraz w niedzielę po dniu św. Szymona i Judy Tadeusza (28 października).
W relacjach ze swoich podróży z 1632 r. pt. "Itinerarium Germaniae novae antiquae: teutsches Reyßbuch durch Hoch und Nider Teutschland, auch angräntzende und benachbarte Königreich, Fürstenthumb und Lande [...]", podczas których zapewne zbierał informacje do planowanej "topografii", napisał o Słupsku: Miasto Słupsk to zacne pomorskie i hanzeatyckie miasto nad rzeką o tej samej nazwie. Słynne ze swej wierności książętom. Pochodzi z niego wielu uczonych ludzi.
W styczniu 1646 w Słupsku przebywała Maria Ludwika Gonzaga. W relacji z jej podróży (wydanej w 1647 roku) czytamy o Słupsku, że to małe miasto hanzeatyckie, leżące w dolinie rzeki o tej samej nazwie. Piękno tego miejsca skłoniło pomorskich książąt do zbudowania tutaj pięknego i przyjemnego do mieszkania warownego zamku. Dlatego też w wielu dziełach historycznych niektórzy z tych książąt nazywani są książętami słupskimi. Ostatni z nich podarował go, wraz z miastem i przyległościami, swojej siostrze, księżnej Annie, żonie N. de Croya i matce biskupa kamieńskiego.
.
Literatura:
Walter Bartz, Eine Reise durch Hinterpommern vor 300 Jahren. Ostpommersche Heimat, 51/1937, s. 3.
Jan Król, Maria Ludwika na Pomorzu Zachodnim w roku 1646, w: Zapiski Koszalińskie 1/1958, s. 17-21.
Jean Le Laboureur, Relation du voyage de la royne de Pologne [...], s. 127.
Martin Zeiler, M. Z. Topographia ..., s. 107-109.
Martin Zeiler, Itinerarium... [...], s. 654
.
Mapa Pomorza Johanna Wilhelma Michaelisa
(oprac. 19.2.2020)
.
Johann Wilhelm Michaelis urodził się w 1677 roku w Jüterbog pod Halle (wg innych źródeł w Wittenbergi), zawodu uczył się w Hamburgu, a potem osiadł w Stargardzie. Mieszkał tam w szpitalu św. Jerzego i odpowiadał za prowadzenie rachunkowości budowlanej. Był trzykrotnie żonaty. Zmarł w 1736 roku i został pochowany w kościele św. Ducha w Stargardzie.
Był autorem m.in. portretów monarchów, szlachty i uczonych, znane są także jego sztychy przedstawiające świątynię Salomona i Arkę Przymierza i plan Frankfurtu nad Odrą (znajdujące się w zbiorach Herzog Bibliothek Wolfenbüttel). Wykonał również 22 ilustracje do (ostatecznie niewydrukowanej) kroniki i historii kościoła pomorskiego autorstwa Günthera Heilera (1645-1707), superintendenta Pomorza Tylnego, mieszkającego w Stargardzie. Wśród nich był m.in. miedzioryt z portretami 5 książąt pomorskich, wzorowanymi na mapie Lubinusa (prezentowany na wystawie poświęconej Gryfitom zorganizowanej przez Stiftung Pommern w Kilonii od 3 marca do 5 maja 1996 roku) i mapa Pomorza, która znajduje się w zbiorach muzealnej biblioteki (sygn. BAK-98).
.
Mapa nosi tytuł Pomeraniae Ducatuu Tabula Exacta. Jest nieduża (26x33 cm), niekolorowana i opatrzona sygnaturą J. W. Michaelis delineavit et sculpsit (narysował i wysztychował). Brak jednak danych co do daty powstania i miejsca druku. Przy jej tworzeniu Michaelis wzorował się na mapach Lubinusa, Meriana i Sansona.
Mapę zdobią, podobnie jak u Lubinusa, widoki miast pomorskich, jednak jest ich tylko osiem, po cztery wzdłuż górnej (Stralsund, Szczecin, Greifswald, Anklam) i dolnej krawędzi (Stargard, Kołobrzeg, Słupsk, Gryfice). Na mapie widać też dwa portrety: przy lewej krawędzi - św. Ottona z Bambergu, przy prawej - Jana Bugenhagena, opatrzone krótkimi łacińskimi opisami. Postaci te odegrały ważną rolę w historii pomorskiego kościoła: św. Otto nawracał w XII w. pogańskich Pomorzan na katolicyzm, Bugenhagen wspierał w XVI w. ich konwersję z katolicyzmu na luteranizm.
.
Widoki Słupska i Gryfic są odwzorowaniem widoków na mapie Lubinusa. Przedstawienia pozostałych miast pochodzą z innych źródeł.
Niestety, mimo zawartego w tytule słowa "exacta" dokładność mapy jest co najmniej dyskusyjna. W źródłach z XVIII wieku mówi się o niej, że „jest rzadkością”, „jest wysztychowana na Pomorzu, a mimo to pełna błędów” i „do niczego się nie nadaje”.
.
Mapa jest rzadkością ze względu na ilość zachowanych egzemplarzy jak i samej kompozycji (zawiera elementy kartograficzne i ikonograficzne).
Egzemplarz mapy posiada również Instytut Geografii i Geologii Uniwersytetu w Greifswaldzie. Książnica Pomorska w Szczecinie udostępnia swój egzemplarz online pod: https://zbc.ksiaznica.szczecin.pl/dlibra/show-content/publication/edition/279?id=279.
.
Los miedzianych matryc Wielkiej Mapy Pomorza Lubinusa z 1618 roku
(oprac. 30.10.2019)
.
Jak wiadomo, pierwsza edycja wielkoformatowej mapy Pomorza Lubinusa miała miejsce w 1618 roku. Wydrukowano wówczas niewielką ilość egzemplarzy. Jako matryce posłużyło 12 miedziorytów wykonanych przez Nicolausa Geilkerckena. Co się z nimi działo między pierwszą a drugą edycją (1758), przez długie lata pozostawało nieznane.
W berlińskim archiwum Geheimes Staatsarchiv Preußischer Kulturbesitz (sygn. XX. HA, EM, Abt. 28, p, Nr. 13) znajduje się list niejakiego Hansa Apolla, skierowany do elektora Fryderyka Wilhelma. Apoll pisze w nim, że jego dobry przyjaciel, Cärsten Hardtmann z Lubeki, wie o istnieniu „w pewnym miejscu” zachowanych 12 miedzianych matrycach mapy Pomorza, które padły łupem plądrujących zamek książęcy w Wołogoszczy dnia 18 sierpnia [1628 r.] i ostatecznie dostały się „w trzecie ręce”. Jednocześnie Apoll pyta elektora, czy byłby zainteresowany ich nabyciem. Pismem z 21 grudnia 1644 roku elektor zlecił swym urzędnikom poczynić przygotowania do zakupu...
Wynika z tego, że w 1628 roku matryce znajdowały się w zamku w Wołogoszczy, w którym do 1625 r. rezydował książę Filip Juliusz. W 1644 roku prawdopodobnie znajdowały się w Lubece i można przypuszczać, że później trafiły do zbiorów elektora (prawdopodobnie w Cölln, od 1709 roku część Berlina).
Jak podaje Alfred Haas (Die Große Lubinsche Karte von Pommern, Stettin 1926, s. 26), w 1703 r. przedstawiciele Prus-Brandenburgii i Szwecji prowadzili negocjacje na temat ewentualnej nowej edycji „wielkiej mapy”, której koszty ponosiłyby obie strony. Z zamierzenia tego nic nie wyszło, ale można przyjąć, że jedna ze stron była w posiadaniu matryc. Następna wzmianka o matrycach pojawiła się dopiero w 1756 roku, w którym na strychu domu burmistrza Zandersa w Stralsundzie odnalazł je Johann Conrad Olerichs. Matryce odkupił od niego księgarz Johann Jacob Weibrecht z Greifswaldu, który w 1758 roku, w Hamburgu, zlecił drugą (kolorowaną) edycję mapy. Od tamtej pory los matryc pozostaje nieznany.
 .
Mapa Słupska autorstwa Friedricha Auena z 1732 roku
(na podstawie tekstów Ottona Laudana w „Ostpommersche Heimat” nr 12-15/1936, oprac. Robert Kupisiński, 10.06.2019)
dostępna cyfrowo: http://bibliotekacyfrowa.eu/dlibra/doccontent?id=45599

Najstarsza zachowana mapa Słupska pochodzi z lat 1730-1735. Jej autorem był mieszkający w Koszalinie mierniczy Friedrich Auen. Ta wielkoformatowa (1,3x1,6 m) pt. „Geometryczne przedstawienie miasta Słupska”, w skali 1:6000, jest częścią większego dzieła, obejmującego jeszcze oprawiony w skórę atlas z 9 mapami szczegółowymi (w większej skali), zawierającymi nazwy i numery poszczególnych parceli (pól, łąk) i nazwiska właścicieli oraz księgę (rejestr) parceli - z listami (alfabetyczną i ułożoną według numerów na planie) zawierającymi informacje o właścicielach, formie użytkowania (pole, łąka, ogród) i jakości działek. Można zatem powiedzieć, że dzieło Auena stanowiło pierwszy rejestr katastralny miasta Słupska.
Mapa powstała w dwóch egzemplarzach. Jeden był przed II wojną w posiadaniu urzędu geodezyjnego miasta, drugi przekazano do Muzeum Regionalnego (Heimatmuseum), a obecnie znajduje się w zbiorach kartograficznych MPŚ. Wartość dzieła Auena polega na tym, że była to pierwsza mapa Słupska wykonana – podobnie jak mapa Pomorza Lubinusa z 1618 roku – na podstawie pomiarów terenowych.
Powstanie mapy Auena wiązało się z wprowadzoną w 1723 roku przez Fryderyka Wilhelma I. reformą administracji miejskich, której towarzyszyć miało uporządkowanie systemu podatków od gruntów miejskich. Były one obliczane według ilości wysianych korców ziarna, nowy system wprowadzał dla większej dokładności pomiary powierzchni oraz ustalenie sposobu użytkowania i jakości ziemi.
Planowana reforma wywołała niepokój wśród włodarzy miast. Z jednej strony nie wiedziano, w jaki sposób i według jakich miar należało przeprowadzić pomiary, z drugiej strony obawiano się podwyżki podatków jak również wykrycia różnego rodzaju nieprawidłowości i nieuczciwości w gospodarowaniu własnością miejską. Nie dziwi zatem fakt, że burmistrz i radni Słupska – podobnie jak innych pruskich miast – nie byli zainteresowani szybkim i sprawnym przeprowadzeniem pomiarów i powstaniem mapy, której koszty zobowiązani byli w połowie pokryć.
Sprawę metodologii pomiarów wyjaśniło opublikowane rozporządzenie z przepisami wykonawczymi. Stanowiło ono m.in., że opodatkowaniu podlegały pola, łąki i ogrody, wolne od podatku pozostawały podwórza, pastwiska, lasy i wody.
Mierniczy nie musieli zatem mierzyć rozległych, leżących najczęściej na obrzeżach pastwisk, jednak z reguły robili to dla uzyskania kompletności obrazu. W Słupsku jednak tak się nie stało.
Pomiarami posiadłości słupskich miał zająć się pierwotnie mierniczy o nazwisku Brehmer. Jednak zlecenie otrzymał Friedrich Auen, dzięki poleceniu ze strony kanclerza von Grumbkowa, którego dobra wymierzył we wcześniejszych latach. Bremer zajął się pomiarami w Darłowie.
Pierwszą trudnością, jaką Auen musiał pokonać, były pertraktacje z miastem co do wysokości wynagrodzenia. Za swoją pracę chciał otrzymać 400 talarów, jednak miasto wzbraniało się, proponując 175, i ostatecznie – nie bez interwencji urzędników z zewnątrz – zgodziło się wypłacić 200 talarów. Jednak gdy Auen przystąpił do pracy, rajcy stwarzali mu dalsze trudności: nie zwoływali o jednej porze właścicieli gruntów, którzy mieli udzielać informacji, a jako pomocników wysyłali mu młodzieńców, z którymi Auen miał jedynie utrapienie. Gdy mapa była gotowa (1732), wyszukiwali w niej błędy i niedociągnięcia. Chodziło przy tym o rozbieżności zdań w sprawie jakości gruntu (dobra, średnia, zła) i rodzaju użytku, stwierdzonych przez Auena a przekonaniem właścicieli. Powołani zostali rzeczoznawcy, a spór ciągnął się trzy lata. Auen nie odstępował łatwo od swoich ustaleń, chociaż wiedział, że jego wynagrodzenie zależy od faktu zaakceptowania ich zarówno przez miasto jak i skarb państwa. Ostatecznie w 1735 roku zwrócił się z pismem do króla, w którym informował, że miasto z błahych pobudek przeciąga zakończenie pomiarów i poprosił o powołanie komisji, składającej się z przedstawiciela państwowej administracji podatkowej oraz miasta, która sprawdziłaby jego ustalenia. Poprosił również króla o zobligowanie miasta do zwrócenia mu kosztów niepotrzebnych podróży z Koszalina do Słupska. Król zobowiązał miasto do oddelegowania przedstawiciela, jednak miasto ponownie zaczęło piętrzyć trudności i spór rozgorzał na nowo. Dopiero w roku 1736, sześć lat od rozpoczęcia pomiarów, praca Auena została przyjęta i otrzymał on wynagrodzenie. Ponieważ miasto zgodziło się zapłacić Auenowi jedynie połowę sumy, ograniczył się on do części obligatoryjnej zadania i pomierzył jedynie tereny podlegające opodatkowaniu, czyli pola, łąki i ogrody, ale nie pastwiska. Auen nie pomierzył również leżącej w centrum miasta tzw. „proboszczówki” (Probsthof), ponieważ była posiadłością królewską.
 .
Słupscy muzealnicy i zasłużeni dla Muzeum
(oprac. Robert Kupisiński, maj 2019)
.
Janusz Przewoźny urodził się 7 lipca 1929 w Poznaniu. Historię sztuki studiował na uniwersytecie w Poznaniu. Pracę magisterską na temat: „Ideologia artystyczna Mariana Jaroczyńskiego” obronił w 1955 roku.
Już w 1951 roku podjął pracę w Muzeum Narodowym, najpierw jako asystent zespołu oświatowego, później jako kustosz Muzeów Podopiecznych. W 1958 roku objął stanowisko kierownika Muzeum w Rogalinie, był też kierownikiem Wydziału Kultury Prezydium MRN. Pełnił też funkcję sekretarza komitetu organizacyjnego (IV) Konkursu Skrzypcowego im. Henryka Wieniawskiego. W latach 1963-1964 kierował Muzeum w Gołuchowie.
W drugiej połowie 1964 r. powołano go na stanowisko dyrektora tworzonego Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku. Wspólnie z muzealnikami ze Słupska i Koszalina zajmował się urządzeniem muzeum w odbudowanym Zamku Książąt Pomorskich, którego uroczyste otwarcie odbyło się dnia 12 czerwca 1965 roku. Udostępniono wówczas zwiedzającym jedną wystawę czasową i dwie stałe. Janusz Przewoźny był współautorem scenariusza wystawy „Dzieje i kultura Pomorza Środkowego”.
Wraz z żoną Marią opracował scenariusz galerii sztuki polskiej, w której miały znaleźć się prace artystów żyjących od połowy XIX wieku i współczesnych. Jego decyzji o zakupieniu od mieszkającego w Lęborku Michała Białynickiego-Biruli 110 pasteli Stanisława Ignacego Witkiewicza słupskie Muzeum zawdzięcza powstanie kolekcji prac tego artysty. W 1968 roku otwarto też ekspozycje etnograficzne w odrestaurowanym Młynie Zamkowym.
W 1966 roku kierował grupą historyków, która organizowała stałą ekspozycję historyczno-wojskową pt. „Dzieje oręża polskiego na Pomorzu Zachodnim” w kołobrzeskim muzeum.
Był prezesem Koszalińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, współorganizatorem Festiwalu Pianistyki Polskiej (1967), którego recitale odbywały się w Sali Rycerskiej, oraz odbywających się oraz Międzynarodowych Spotkań Twórców i Teoretyków Sztuki tzw. Plenerów Koszalińskich w Osiekach (1967). Prace uczestniczących w nich artystów wzbogacały kolekcję sztuki współczesnej MPŚ.
Z dniem 1 maja 1969 r. został przeniesiony na stanowisko dyrektora Muzeum Okręgowego Pomorza Środkowego w Koszalinie.
Od 1 lutego 1970 roku zatrudniony był na stanowisku kustosza z funkcją wicedyrektora Muzeum Narodowego w Warszawie. W marcu 1973 roku przeniesiony został na stanowisko dyrektora PP "Desa", pracował jeszcze na pół etatu w MNW w charakterze kuratora. Później kierował Departamentem Plastyki w Ministerstwie Kultury i Sztuki w Warszawie i Centrum Rzeźby Polskiej w Orońsku.
Zmarł 1 października 1986 w Warszawie.
Bibliografia:
http://www.muzeum.kolobrzeg.pl/pl/muzeum/historia/; dostęp 22.4.2019.
https://www.rzezba-oronsko.pl/index.php?rozwoj_instytucji,8; dostęp 22.4.2019.
https://pl.wikipedia.org/wiki/Janusz_Przewo%C5%BAny, dostęp 6.5.2019.
Hanna Maślankiewicz: I Festiwal Pianistyki Polskiej w Słupsku, Zapiski Koszalińskie 4/1967, s.57-61.
Jerzy Szwej: Osieki – 67, I Festiwal Pianistyki Polskiej w Słupsku, Zapiski Koszalińskie 4/1967, s.50-56.
Informacje pozyskane z Archiwów MN w Warszawie, Muzeum w Koszalinie, MN Poznań.
Janusz Przewoźny: Muzeum Pomorza Środkowego w latach 1965-1969, Koszalińskie Zeszyty Muzealne, t.1, s. 63-84.
Janusz Przewoźny: Aktywizacja sprzedaży sztuki współczesnej, Sztuka 3/1974, s. 49.
Janusz Przewoźny: Koszalińskie plenery 1963-1969, Warszawa 1969.
Wspomnienie w 20 rocznicę śmierci w Gazecie Wyborczej (Stołeczna), z 2.10.2006, s. 11.
.
Ludwik Przymusiński urodził się 19 lutego 1931 roku we Wrześni. W 1950 roku rozpoczął studia historii sztuki na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim i kontynuował je na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (pracę magisterską pt. Architektura kościoła Mariackiego w Poznaniu obronił w 1955 roku). Tam też pracował jako asystent w Katedrze Historii Sztuki. Od 1960 roku odbywał studia aspiranckie w Wyższej Szkole Architektury i Budownictwa w Weimarze. W 1962 roku na uniwersytecie w Greifswaldzie obronił pracę doktorską pt. Rozwój szczytów architektury gotyckiej ziemi chełmińskiej i Pomorza Gdańskiego 1250-1450, napisaną pod kierunkiem prof. Karla Heinza Clasena. W 1963 roku po nostryfikacji tytułu powrócił do pracy w Katedrze Historii Sztuki UAM.
Od 1 grudnia 1965 r. pracował w Muzeum Okręgowym w Toruniu na stanowisku inspektora muzealnego, później do 31 grudnia 1966 na stanowisku kustosza - kierownika Działu Naukowo-Oświatowego, organizując wystawy "Ex libris Młodej Polski ze zbiorów Feliksa Wagnera z Poznania", grafiki współczesnej (wspólnie z KMPiK) oraz malarstwa Władysława Lama w KMPIK-u. Przygotował również program działania Uniwersytetu Kultury i cykl wystaw popularyzujący problematykę plastyki współczesnej. Równocześnie wykładał historię sztuki na Wydziale Architektury Politechniki Gdańskiej (do 1968 r.) Od grudnia 1966 do października 1969 roku był starszym wykładowcą w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych w Gdańsku, następnie ponownie podjął pracę na Uniwersytecie w Poznaniu. W kwietniu 1970 roku otrzymał przeniesienie służbowe na stanowisko dyrektora Muzeum Pomorza Środkowego w Słupsku.
Obok pełnienia funkcji kierowniczej był komisarzem wystawy grafik i ekslibrysów pt. „Twórcy i formy” (1972) poświęconych twórczości m.in. Andrzeja Stecha, Andrzeja Strumiłły, Józefa Wilkonia, Władysława Ślewińskiego. Aranżacją niektórych zajmowała się jego żona. Dbał o rozbudowę i popularyzację słupskiej kolekcji prac Stanisława Ignacego Witkiewicza, dokonując licznych zakupów (w tym 40 prac ze zbiorów Włodzimierza Nawrockiego w 1974 roku) i wypożyczeń na wystawy w kraju, a także w Holandii, Niemczech, Anglii, Szkocji i Włoszech.
W latach 1973-75 był również adiunktem w Zakładzie Filologii Polskiej Wyższej Szkoły Nauczycielskiej/Pedagogicznej w Słupsku.
1 marca 1979 roku został powołany na stanowisko dyrektora Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie. Mieszkając w Gnieźnie również aktywnie uczestniczył w życiu społeczno-kulturalnym miasta, wspierał też ideę rozwoju lokalnego ośrodka archeologicznego. Za jego kadencji tamtejsze muzeum pokazało szereg wystaw cieszących się uznaniem krytyków i widzów, m.in. Sztuka Krakowa od Młodej Polski do współczesności, Matejko - historiograf Polski, Drogi do niepodległości.
Zmarł 6 grudnia 1981 roku. Został pochowany w rodzinnym mieście.
Źródła: Informacje pozyskane z Muzeum Okręgowego w Toruniu, Archiwum Akademii Pomorskiej w Słupsku, Muzeum Początków Państwa Polskiego w Gnieźnie.

Teresa Skóra
Urodziła się dnia 22.12.1932 roku w Szczuce, gm. Brodnica w obecnym woj. kujawsko-pomorskim.
W latach 1952-1956 studiowała historię sztuki na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu.
W latach 1958-1959 pracowała w Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie w charakterze kierownika Działu Sztuki. Po przeprowadzce do Koszalina pracowała (od 1961 roku) jako kierownik Sekcji Programowej w Zarządzie Wojewódzkim Towarzystwa Wiedzy Powszechnej, następnie jako pracownik biblioteczno-archiwalny w Wydziale Kultury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W latach 1968-1975 była instruktorem ds. plastyki przy Wojewódzkim Domu Kultury, organizując m.in. plenery plastyków amatorów, wystawy i konkursy. W 1976 roku objęła stanowisko dyrektora Biura Wystaw Artystycznych w Słupsku. W słupskim muzeum rozpoczęła pracę we wrześniu 1984 roku jako kierownik Działu Sztuki Współczesnej. Funkcję tę pełniła do końca 1992 roku. Po przejściu na emeryturę pracowała jeszcze przez dwa lata w muzeum jako starszy kustosz.
Jako kierownik działu dbała o powiększanie zbiorów, które za jej czasów wzbogaciły się o ponad 150 dzieł m.in. Jana Cybisa, Edwarda Dwurnika, Wojciecha Weissa, Romana Cieślewicza, Olgi Boznańskiej, Wacława Taranczewskiego, Zofii Stryjeńskiej, a w kolekcji dzieł Stanisława Ignacego Witkiewicza przybyło prawie 30 prac. Była autorką wielu wystaw sztuki współczesnej, poświęconych twórczości m.in. Brunona Schulza (1985), Olgi Boznańskiej (1989), Tadeusza Kantora (1992), Stefana Żechowskiego (1992). Jej – nierzadko pionierskie – wystawy zdobywały nagrody w ogólnopolskim konkursie na „Najciekawsze Wydarzenie Muzealne” (dziś tzw. Sybilla) m.in. poświęcona Stanisławowi Witkiewiczowi (III nagroda, 1989), Rafałowi Malczewskiemu (II nagroda, 1990) i Stefanowi Żechowskiemu (wyróżnienie, 1993).
W 1985 roku zorganizowała sesję popularnonaukową z okazji setnej rocznicy urodzin Stanisława Ignacego Witkiewicza. W 1988 roku opracowała scenariusz drugiej wystawy Witkacego, a we wrześniu 1994 roku zorganizowała pierwszą interdyscyplinarną, międzynarodową sesję naukową poświęconą temu artyście.
Odznaczenia:
Zasłużony Działacz Kultury – 1972
Srebrny Krzyż Zasługi – 1978
Odznaka honorowa „Za zasługi dla Województwa Słupskiego” – 1983
Zmarła w 4 marca 2001 roku w Słupsku.
Źródła: Akta osobowe w MPŚ w Słupsku, materiały w zbiorach biblioteki MPŚ.

Isabel Eva Sellheim
Urodziła się 26 września 1929 roku w Słupsku. Jej rodzicami byli Gottfried Felix von Fischer-Treuenfeld adwokat i notariusz (zm. 1944), i Eva Marie Bertha z d. Joeden (zm. 1931 r.). Mieszkali w domu przy ówczesnej Stromstraße 2 (obecna ul. Wandy 3, obecnie Przedszkole Miejskie nr 6).
W kwietniu 1935 roku Isabel zaczęła uczęszczać do szkoły podstawowej, która mieściła się w parterowym, drewnianym budynku przy Poetensteig 9 (dziś ul. Z. Krasińskiego). Od roku 1939 do stycznia 1945 roku uczęszczała do Średniej Szkoły Dziewczęcej im. Lessinga (obecnie Szkoła Policji), do klasy o profilu językowym.
W ostatnich dniach stycznia 1945 roku, uciekając przed zbliżającym się frontem, Isabel wraz z macochą i siostrą wyjechały pociągiem ze Słupska, udając się do Halle. Tam Isabel w 1947 roku zdała maturę i pracowała jako woluntariuszka w bibliotekach publicznych. W latach 1949-1952 roku w Stuttgarcie zdobywała kwalifikacje do wykonywania zawodu bibliotekarza. Jednak jej niespełnionym marzeniem było studiowanie historii sztuki. Zamieszkała ostatecznie we Frankfurcie nad Menem. Gdy grudniu 1954 roku urodziła pierwsze dziecko, zrezygnowała z pracy zawodowej.
W 1978 roku Isabel po raz pierwszy po wojnie przyjechała do Słupska. W późniejszych latach odwiedzała Słupsk coraz częściej. Wynajęła małe mieszkanie przy ulicy Mostnika. Ze szczególną pasją zajmowała się dokumentowaniem życia i twórczości artystów, których los związany był z miastem i regionem. Uczestniczyła w wielu przedsięwzięciach organizowanych przez instytucje kulturalne i oświatowe miasta. Za swoją działalność otrzymała w 2009 roku tytuł honorowej obywatelki miasta Słupska.
Współpraca Isabel Sellheim i Muzeum Pomorza Środkowego rozpoczęła się w 1994 roku. Pierwszym wspólnym przedsięwzięciem była wystawa prac Ottona Priebego, prezentowana w Muzeum latem 1996 roku. Isabel Sellheim była też współorganizatorką i autorką tekstów katalogów cyklu wystaw w Muzeum Wsi Słowińskiej w Klukach, poświęconych artystom związanym ze Słupskiem i regionem: Margarete Neuss-Stubbe (2004), Ullricha Bewersdorffa (2005), Rudolfa Hardowa (2006, 2008 w Słupsku), Johannesa Sauera i Hansa Wintera (2008), Gottfrieda Brockmanna (2008), Güntera Machemehla (2009), Ottona Kuskego (2010, z tekstem katalogu opracowanym przez wnuczkę artysty), Helgi Gerdts (2011) oraz zbiorowych (2012, 2013). Uczestniczyła w działalności Muzeum zarówno jako przewodnicząca Związku Dawnych Mieszkańców Słupska (którą była od maja 2000 roku), jako członek Stowarzyszenia Przyjaciół Muzeum i osoba prywatna poprzez osobiste zaangażowanie, darowizny rzeczowe i finansowe.
Zmarła w Słupsku 30 lipca 2018 roku.
Źródło: Informacje uzyskane od krewnych I.S., materiały w zbiorach biblioteki MPŚ.